Poszukaj w Google...

wtorek, 18 marca 2014

Bareja był prorokiem

Niestety tytuł nie jest żartem. Do tej pory uważałem Stanisława Bareję za genialnego obserwatora rzeczywistości, który cudnie pokazywał absurdy życia codziennego. Ze zdziwieniem odkryłem że był również wizjonerem i zaraz to niedowiarkom udowodnię.

Nie oglądam telewizji bo do obłędu doprowadza mnie jej żenujący poziom. Te wielokrotnie powtarzane fragmenty w filmach na Discovery, uproszczone do granic absurdu programy niby to popularno-naukowe, oraz kompletnie denne programy robiące show z niczego. Ten dramatyzm w ukazywaniu idioty kupującego opuszczoną komórkę, albo wielka rewelacja z cygańskiego wesela, rozpacz dziewczyny z ryjem jak koń i takie tam. Skąd wiem o istnieniu tej sieczki? No czasem niechcący coś bokiem oka załapę, poza tym moja rezygnacja z TV też dłuższą chwilę trwała i widziałem jak powoli programy telewizyjne dobijały do dna. Ostatnio zaś miałem okazję usłyszeć pukanie od spodu...

Pewnego dnia miałem pecha i zobaczyłem na ekranie telewizora polski program, rzekomo rozrywkowy. Dwóch prowadzących, kilkunastu uczestników. Polegał o na na przebraniu się za jakąś gwiazdę z jej teledysku i wykonanie tegoż utworu własnym głosem. Oczy mało mi nie eksplodowały, o uszach nie mówiąc. Koszmar, totalny koszmar. Program totalnie o niczym, dla widza spragnionego byle czego, bez żadnych oczekiwań, byle ekran migotał kolorowo. Rzyg, paw tęczowy, ohyda kosmiczna. Prowadzący (skądinąd nie najgorszy aktor) bredzi smętne żarty, uczestnicy to jakieś mutanty popromienne bez cienia klasy, o głosie i umiejętnościach nie wspominając. To jest XXI wiek telewizji z misją. I oni chcą abonamentu...

I kiedy po kilku minutach udało mi się doprowadzić do wyłączenia tego gwałcącego rozum widowiska - przypomniałem sobie że ja już to kiedyś widziałem. Ktoś przewidział że w telewizji będzie takie gówno i wynalazł je kilkadziesiąt lat temu. Taki właśnie show zrobiony z niczego, lub z czegoś, co się do robienia show nie nadaje. Popatrzcie sami na dwa fragmenty jednego z wiekopomnych dzieł Stanisława Barei - "Co mi zrobisz jak mnie złapiesz?".


Jesli osadzony kod nie zadziała poprawnie to tu jest link bezpośredni:
http://youtu.be/Sw9mcKFLRxw?t=1h1m16s




Jesli osadzony kod nie zadziała poprawnie to tu jest link bezpośredni:
http://youtu.be/Sw9mcKFLRxw?t=1h4m53s


Mamy prześliczny przykład totalnie głupiego teleturnieju. Tak głupiego jak to tylko możliwe. I nie jest to żart z ówczesnego poziomu teleturniejów, czy też ogólnej kondycji telewizji, bo produkcje miały poziom bardzo wysoki, czego przykładem "Wielka Gra", czy tez takie programy jak "Sonda", "Laboratorium", czy też Teatr Telewizji z choćby "Kobrą". Owszem, chłam w stylu Dziennika Telewizyjnego był obecny, ale tutaj wyraźnie mamy kpiny z rozrywkowej części telewizji. Nie wiem dlaczego Bareja zakpił z telewizji w ten sposób, niechcący stał się jednak wieszczem. Wywróżył nam gówno lejące się z telewizora. Niestety...

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza