Poszukaj w Google...

wtorek, 24 maja 2011

Poczta Polska - kłamcy i nieroby

Z utęsknieniem czekam dnia w którym polski rynek pocztowy zostanie uwolniony. I zacznie się prawdziwa konkurencja, a moloch na glinianych nogach, czyli nasza kochana Poczta Polska z hukiem upadnie. I w nosie mam że tysiące prawdziwych, rdzennych polaków straci pracę, a taka zasłużona dla kraju firma runie. Takiej ostoi leni i nierobów nie ma chyba w Polsce drugiej. Niech upadnie czym prędzej - bo to sami pracownicy tej instytucji są winni temu, jak są postrzegani oni i ich pracodawca przez naród. Powiedzenie że się pracuje na poczcie - wzbudza obecnie tylko uśmiech politowania, a przed wojną był to szanowany pracodawca i prestiżowa praca. Dziś pozostały już tylko wspomnienia dawnej świetności i kilkusetletniej historii. 


Pracuję zazwyczaj siedząc przed komputerem, najczęściej w domu. Kilka razy w miesiącu przychodzi do mnie jakaś paczka. Krajowe w miarę możliwości kieruję na adres jednego z klientów bo wiem ze na recepcji zawsze ktoś jest. Zagraniczne idą do domu i tu zaczyna się jajo sezonu. Słyszę bowiem doskonale w mieszkaniu huk klapek w euroskrzynce pocztowej. Po czym znajduję tam awizo. Jest godzina 12:00, na świstku mam informację że odebrać mogę dziś po 19:00. Czyli siedem godzin muszę czekać, bo się leniowi listonoszowi nie chciało przynieść przesyłki, ba - on nawet nie sprawdził czy ja jestem w domu - domofon milczał. Wielkiego wyboru nie miałem - czekam do 19:00. 

Wyprawa na pocztę - niby nic wielkiego - raptem kilometr w jedną stronę. Przecież ruch to zdrowie. Nieważne że mam pracę do wykonania (nie pracuję 8h jak niektórzy;-), że mam jakieś inne plany, że w ogóle mam w dupie łażenie na pocztę, bo to jej obowiązkiem jest dostarczyć przesyłkę, skoro bierze za to kasę.

Na poczcie tym razem o dziwo - niemal nie ma kolejki. Za to okienko czynne jak zwykle jedno (na trzy możliwe). Byłem w życiu na wielu pocztach, w wielu miastach i jeszcze nigdy nie widziałem żeby wszystkie okienka były czynne. Fascynuje mnie też kto np. kupuje na poczcie szampon, krem regeneracyjny, nabija Warszawską Kartę Miejską, wybiera rajstopy? Mając w pamięci ślimacze tempo obsługi - po każdy z tych produktów poszedł bym gdzie indziej. Czym kierowali się menedżerowie których PP zatrudnia, skoro wprowadzili takie atrakcje w okienkach pocztowych? Czemu się kurwa nie zajęli przyspieszeniem i uproszczeniem procesu obsługi tego, do czego ta cholerna instytucja jest powołana? 

Stoję więc w kolejce do okienka i wreszcie moja kolej. Na jednym awizo mam dwie paczki. Pani je dość rączo odszukała, położyła obok okienka i zaginęła. W nomenklaturze wojskowej - MIA. Minęło 5 minut bezsensownego stania przy okienku - pani wraca i pyta czy na pewno tylko dwie? Bo ona ma w komputerze trzy. I czy ja może odbierałem już paczkę z 4.05. Wtedy zrozumiałem po co jest gruba szyba między nami. Odpowiedziałem przez zaciśnięte zęby że odebrałem. Tak gdzieś w okolicy 4.05, po 19:00 z awizem w zębach. Pani niezrażona - dała mi do podpisu dwa świstki żądając tego czego nie znoszę - czytelnego podpisu. Nie wiem co to jest czytelny podpis i po co on poczcie, ale zawsze ignoruję ową "prośbę". Nigdzie nie jest napisane że istnieje coś takiego jak czytelny podpis, a wewnętrzne regulaminy poczty mnie mało interesują. Tym bardziej że listonosz na awizie nie podpisuje się czytelnie. Więc nawet nie wiem który nierób był z tym świstkiem u mnie. Pani zaprotestowała przeciwko mojemu nieczytelnemu podpisowi, co starannie zignorowałem i drukowanymi literami, jak zwykle przy idiotycznym żądaniu czytelnego podpisu - wypisałem swoje imię i nazwisko. Często korci mnie strzelenie trzech krzyżyków, ale jako niechrześcijanin nie powinienem chyba. Z kolei narysowanie FSM nie będzie poprawnie zrozumiane;-(

No dobra - mam swoje przesyłki. Jestem szczęśliwy. Godzina prawie - psu w dupę. Drugi raz w tym miesiącu. W ramach przekierowania przesyłek - zaoszczędziłem sobie dwóch kolejnych wizyt, bo odebrała je recepcjonistka. Czujecie idiotyzm? W celu oszczędzenia swego czasu - muszę tak kombinować. Ja muszę myśleć dokąd skierować przesyłkę, aby odebrać ją bez konieczności łażenia na pocztę. Bo mimo że jestem w domu - w skrzynce znajdę awizo. Mało tego - listonosz to kłamca bez krztyny honoru i do tego leń. Na przesyłce jest pieczęć o treści - "Awizo mieszkanie zamknięte." I do tego podpis krzywoprzysięzcy. Poświadczył nieprawdę. Sfałszował dokumentację pracodawcy. Doprowadził do wkurwienia klienta. I potem się panie na poczcie dziwią że szacunku za grosz i się klienci wpieniają. 

Obyś poczto polska padła jak najszybciej, a cielsko twe rozdarły między siebie firmy mniejsze, ale prężne. Takie które klienta szanować będą musiały, bo konkurencja na rynku je do tego zmusi. I nie płacz luby listonoszu że mało zarabiasz - będzie jeszcze gorzej, bo się nie wywiązujesz ze swych obowiązków. A ja zadbam o to żebyś po uszach dostał... Na początek przygotowałem odezwę do doręczyciela:

Nakleję na skrzynce. Poobserwuję uważnie, bo kolejne paczki w drodze. Zobaczymy co się stanie. To tylko działanie pomocnicze, gdyż wykonałem również telefon do Działu Kontroli i złożyłem skargę. Coś musi zadziałać...

Dla chętnych - odezwa w PDF  - naklejcie na swojej skrzynce!!!

12 komentarzy:

  1. Są już firmy, które próbują się przebić na rynku.
    Moja firma wysyła kilkadziesiąt tyś. przesyłek tygodniowo, oczywiście żeby obniżyć koszty współpracujemy z np.Inpostem ale monopol PP pozwala Inpostowi wysyłać przesyłki powyżej 50g.
    Czyli całe tony rachunków telefonicznych, i innych lekkich pierdół ma nadal tylko PP.
    Wcześniej korzystaliśmy z usłóg dwóch innych firm tego typu. Ale okazało się, że "kurierzy" tych firm też mieli w dupie roznoszenie przesyłek i dziwnym trafem znajdowano (osoby postronne) całe pakiety do kilku klientów w koszach.
    Przykro pisać, ale to mentalność ludzi musi się zmienić. Wiem że na niskich stanowiskach się nie zarabia za wiele, ale praca to praca i obowiązki trzeba wykonywać odpowiednio żeby dostać premię, podwyżkę czy awans.
    Olewaniem co najwyżej się zachowa stanowisko, a jak wyjdzie sała sprawa to się pan listonosz pożegna z PP.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj kolego... ja w związku z moim numerem ze ślimakiem, jestem wrogiem publicznym numer 1 dla tej szacownej instytucji. Wyobrażasz sobie sytuację, że moje listy trafiały np. do człowieka, który mieszka pod tym samym numerem bloku i mieszkania, ale na... sąsiednim osiedlu?

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja już 1,5tygodnia czekam na tzw. "pirłet" (jak to mówili klienci pewno banku na infolini). Żałuje, że nie wysłałem ślimaka po tą przesyłkę. Pewnie by już zdążył wrócić :) /MHM

    OdpowiedzUsuń
  4. mój listonosz o dziwo rzetelnie puka lub dzwoni do drzwi. Powiem więcej - jest trochę namolny. Czasem aż się nie chce otwierać bo to człowiek w tak zwanej piżamie czy coś... a tam z uporem maniaka puk puk puk...

    OdpowiedzUsuń
  5. Taaak. Szkoda tylko, że nawalił listonosz, a Pan sie nawet nie zastanowił na kim odbija swoje nerwy. Czy porozmawiał Pan z listonoszem? Nieeeeee! A komu skutecznie utrudnił Pan pracę( że nie wspomnę o uniemileniu)? Pani z okienka, która w tej sprawie nie zawiniła nic! Ja nie jestem obiektywna, pracuję w tym okienku. I codziennie klienci wyzywają mnie za to, że listonosz nie przyszedł. Krzyczą, przeklinają, rzucają epitetami. Niby tacy odważni przeciwko Pani z okienka. Ale jeżeli akurat się zdarzy, ze listonosz jest w Urzędzie i poproszę go do rozżalonego klienta nagle rozmowa z epitetów zmienia się w coś w stylu: " a był Pan? Widocznie musiałam/łem dzwonka nie słyszeć" Koniec sprawy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Heh. Ja złożyłem oficjalną skargą/donos na listonosza.
    Listonosz był na tyle bezczelny iż przyniósł mi do firmy awizo, zamiast listu. Opierdzieliłem go a on powiedział, że i tak nie będzie nosił przesyłek.
    Naskrobałem maila na skargi@centrala.poczta-polska.pl
    Podobno kierownik dostał po premii, ja czekam na odpowiedź poczty.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja bardzo często wysyłam paczki na Poczcie i jak na razie nie mam na co narzekać. Jeżeli chodzi o mnie, to wysyłane rzeczy staram się jak najlepiej zabezpieczyć przy użyciu folii pęcherzykowej - https://somax.eu/288-papiery-pakowe-i-folia-pecherzykowa i odpowiedniego kartonu. Nigdy nie zdarzyło mi się by podczas transportu coś się uszkodziło.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo fajnie napisane. Brawo dla autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Osobiście jestem zdania, że ja nie mogę złego słowa o nich powiedzieć, gdyż mi się taka sytuacja nie przytrafiła. Zresztą ja i tak najczęściej korzystam z usług kuriera https://www.sendit.pl/cennik/cenniki-krajowe/dpd gdyż wiem jak dobrej jakości mają usługi pocztowe.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo interesujące. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetna sprawa. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń