Poszukaj w Google...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą citroen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą citroen. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 lipca 2014

Planowe postarzanie produktów

Jeśli ktoś jeszcze nie widział filmu o spisku żarówkowym to serdecznie polecam. Najlepiej zrobić teraz przerwę, obejrzeć go i wrócić do lektury tej notki. Pokażę bowiem przykład takiego działania, wraz z opisem jak się nie dać wydymać. Wydymać, bo inne słowo nie pasuje. 

Ci co mnie znają wiedzą że lubię auta francuskie. Są solidne, trwałe i niezawodne - ale tylko tam gdzie to istotne ze względu na bezpieczeństwo. Tam gdzie można sobie zaoszczędzić - tam francuska motoryzacja wyje i piszczy (bez względu na markę konkretną). Aktualnie ujeżdżam Citroena C4 Grand Picasso, pisałem zresztą na blogu o nim kilka miesięcy temu, kiedy raczyła się popsuć klamka tylnej klapy. Myślałem że temat został przeze mnie definitywnie zamknięty, ale byłem w błędzie. 


Jechałem do klienta i miałem w ręku pewne rzeczy, które chciałem do bagażnika schować. Zazwyczaj są to przedmioty wrażliwe na ciecze, stąd nieco mi się spieszyło. Jakież było moje zdziwienie kiedy w ręku została mi cała listwa ozdobna. Po prostu z cichym trzaskiem pękło sześć mocowań śrub które toto trzymają i dwie spinki. Ot tak sobie, przy lekkim pociągnięciu do góry, co robiłem do tej pory tysiące razy otwierając bagażnik. No pięknie...




Tak jak widać na fotkach - jakiś kompletny bęcwał zaprojektował "wsporniczki" na których osadzone są śruby, z minimalnym punktem styku. Element wykonany jest z ABS które jest dość kruche. Wystarczyło by zrobić te wsporniki nieco grubsze, bardziej masywne z większą powierzchnią kontaktu i problemu by nie było. Z tego co wiem - nie jestem pierwszy, ani jedyny, któremu listwa owa została w rękach. Teraz będzie najlepsze. Usiądźcie wygodnie, oprzyjcie się, bo pod kolejnym zdjęciem  znajdziecie ceny.


Gotowi? Nowa listwa, tak samo kiepsko wykonana, kosztuje 514 zł brutto i jest elementem do lakierowania! Jako że to plastik - wymaga specjalnego podkładu i dorobienia koloru. W sumie najmarniej ze 250 zł za malowanie tego kawałka. Suma robi się imponująca. Dla porównania - dwa resory do Żuka z tulejami i strzemionami kosztują 414 zł i ważą tyle co grzechy młodości - czuć w reku kawał stalowego mela. Jak można kurwa żądać za plasticzek, fabrycznie spierdolony takich pieniędzy?!?!


Nie byłbym sobą gdybym im zapłacił. Naprawdę nudzi mnie poprawianie fabryki i to że ciągle muszę to robić. Nie ma jednak wyjścia, trzeba naprawić. Pierwsza koncepcja to mata szklana i żywica epoksydowa. Wiem o jednym C4 z takim rozwiązaniem i wiem że się sprawdziło. Porozmawiałem jednak z moim mechanikiem, który własnie kleił tak listwę i zeznał że to bardzo upierdliwa i czasochłonna robota. Pojawiła się więc koncepcja z klejem do szyb. Za 39 zł w sumie kupiłem klej Wurth i specjalny podkład który go aktywuje i poprawia przyczepność. 


Najpierw starannie wodą z mydłem, za pomocą pędzelka umyłem całą listwę od środka. Po wysuszeniu - odtłuściłem benzyną ekstrakcyjną. Później delikatnie za pomocą lutownicy zamocowałem wyrwane wsporniki na miejscach - tak aby się trzymały na chwilę. Następnie specjalny ów podkład i jakieś 10 minut czekania. Na koniec klej do szyb. Wyciskałem go z tuby i szeroko nanosiłem aby solidnie zamocować owe wsporniki na jak największej powierzchni. Na koniec zaś uważnie obejrzałem klamkę z elektroswitchem i odkryłem że ona dlatego luźno lata, bo dawno temu pękły jej ograniczniki przy osi obrotu. Jako że klej do szyb jest odrobinę elastyczny, a "obrót" klamki to raptem może jeden stopień - za pomocą kleju pacnąłem dwie kropki przy klamce. Nie powinna już latać na wszystkie strony.


Na koniec rękawiczka chirurgiczna i pracowita palcóweczka aby ładnie klej wyglądał. Czas wiązania to kilka godzin, potem nie ma siły która była by w stanie oderwać jedno od drugiego;-) Mam nadzieję że ta metoda okaże się długotrwale skuteczna i przyda się jeszcze komuś kto chce naprawić urwaną listwę w swoim C4...

czwartek, 30 stycznia 2014

Głupia awaria

W moim Citroenie C4 Grand Picasso popsuł się dynks otwierający bagażnik. Naciska się specjalny klawisz, który dotyka mikrowyłącznika, który odryglowuje elektrycznie zamek. No trudno, trzeba naprawić. Niby nic wielkiego, ale jednak problem, bo jest zima i jest zimno i sorry, ale taki mamy klimat. Zaś aby dobrać się do mechanizmu - trzeba ni mniej ni więcej, tylko zdjąć całe poszycie drzwi bagażnika. A tam pełno plastikowych spinek które na mrozie strzelą jak zapałki. 

Moje szczęście że mój mechanik ma ciepły warsztat i miałem możliwość wstawienia maszyny aby się ogrzała. Zatem już po 24h mogłem przystąpić do naprawy. Pierwszy problem to otwarcie bagażnika. Specjalny śrubokręcik, specjalny ruch nim i już - klapa poszła w górę. Zdjęcie poszycia - banał. Prawdziwe problemy zaczęły się przy dostawaniu do włącznika. Trzeba odkręcić sześć śrub mocujących listwę nad tablicą rejestracyjną, wyjąć lampki podświetlenia tejże i delikatnie odpiąć dwa zaczepy plastikowe. Wówczas listwa  zejdzie z klapy i mamy dostęp do "klamki bagażnika". To kawałek plastiku w którym ten element którego dotykamy chcąc otworzyć bagażnik - lata na wszystkie strony. Z konstrukcji jasno wynika że prędzej czy później ta latająca klamka musi uszkodzić mikrostyk, bo tak to jest celowo zaprojektowane. 


Po prawej stronie jest uszkodzony microswitch, a po lewej nowy. Widzicie różnicę? Jest ona w pomarańczowym kapturku z którego wystaje plastikowy pizdryczek. Ma on grubość niewiele większą od szpilki. Latająca luźno klamka - musi go prędzej czy później złamać. Można by powiedzieć - pal to diabli, kosztuje pewnie grosze to się wymieni. Otóż niestety kosztuje to 110 zł w starej wersji i 138 zł w nowej wersji. Do tego ten przeklęty dostęp, wymagający rozbiórki klapy bagażnika. Kto to zaprojektował?



Wiem, trzeba tak projektować żeby się psuło. Ale to mnie naprawdę wkurwia. Tym razem wydałem 110 zeta za stary model tego przełącznika, przerobiłem wtyczkę żeby pasowała. Następnym razem po prostu zrobię to po swojemu - teraz znam już konstrukcję tego barachła i wstawię tam niezniszczalny, pancerny mikrostyk. Nudzi mnie to poprawianie fabryki... Tym bardziej że ostatnio za 110 zł kupiłem całe pudełko części do Żuka - tak, pudełko! A nie jeden wyłącznik...

Tyle lat do otwierania bagażnika służyła klamka, albo przycisk mechaniczny. To teraz jest elektrycznie - co jest bez sensu, bo klapa dalej nie otwiera się sama. Elektryczny zamek ma sens tylko w połączeniu z automatycznym otwieraniem drzwi. O elektrycznym hamulcu ręcznym nie wspominam bo mi się wrzody obudzą...

Tym niemniej drodzy posiadacze C4, C3, Peugeota 307 i innych aut z elektrycznym przyciskiem klapy bagażnika - nie dajcie się naciągnąć. To nie jest po prostu warte nawet 10 zł. Można samodzielnie wymyśleć rozwiązanie. I tym optymistycznym akcentem kończę. 


poniedziałek, 3 września 2012

VII - Nie kradnij

Kilka dni temu skradziono mi kierunkowskazy z lusterek w Citroenie C4 Picasso. W pierwszej chwili oczywiście się zestresowałem, bo sądziłem że są one dostępne tylko wraz z lusterkiem, za kosmiczną cenę w ASO. Jednak po kontakcie z serwisem okazało się że jeden kierunkowskaz kosztuje oszałamiające 31 zł brutto dla klienta z ulicy. Odżałowałem więc trochę kasy i kupiłem dwa nowe, zgodnie z zasadą że nie będę napędzał popytu wśród złodziei. Na Allegro taki kierunkowskaz można nabyć z fakturą za 25 zł, a są też zamienniki po niecałe 18 zł - również z fakturą. Po co więc kraść z auta? Pal zresztą diabli samą kradzież. Może na bułkę nie miał i ukradł. Wściekam się jednak o to że zamiast wypiąć wtyczki - chuj złamany który połasił się na moją własność - wyrwał wtyczki z instalacji. A to już jest grubsza zabawa z naprawą...

Zanim jednak opiszę naprawę - mam dla Was zagadkę - przyjrzyjcie się zdjęciom i odpowiedzcie sobie sami - po co ktoś miałby kraść kierunkowskazy. Odpowiedź pod zdjęciami.




No i jak idzie wysilanie szarych komórek? Trudna zagadka? Jeśli komuś udało się odgadnąć - proszę o wpis w komentarzu. Prawidłowa odpowiedź brzmi - bo jest niewymienialna żarówka. Citroen wymyślił że skonstruuje część w której siedzi klasyczna bezcokołowa żarówka 12V/5W a sam element jest sklejony dość solidnie raz na zawsze. Po co bowiem sprzedawać klientowi żarówkę za 50 gr, skoro można cały kierunkowskaz. A że C4 Picasso i Grand Picasso jeździ naprawdę dużo (i co raz więcej) - złodziejski światek odkrył małe, ale zgrabne źródło dochodu. Taką konstrukcję mógłbym zrozumieć w przypadku gdyby źródłem światła był LED, ale nie zwykła, tania żarówka.

Udałem się zatem do mego mechanika, gdzie po długim grzebaniu w stosie wiązek elektrycznych - wygrzebaliśmy dwie wtyczki. Co prawda nie pasowały tzw. klucze, ale klucze się ostrym nożykiem usuwa. Na poniższym zdjęciu zielona wtyczka ma taki pasek na górze po prawej, a ta druga po lewej. To właśnie jest klucz - uniemożliwiający omyłkowe wsunięcie wtyku do niewłaściwego gniazda. W przypadku złączki kierunkowskazu w lusterku nie ma to żadnego znaczenia. Tniemy klucz na gładko i samą złączkę lutujemy do resztek kabli na aucie. Rurki termokurczliwe, izolacja - gotowe. Wpinamy kierunkowskaz i podczas zatrzaskiwania go w lusterku - sami widzimy jak słabo on się tam trzyma;-( Dlatego złodziejska brać tak bezproblemowo to kradnie.


 \
Po zakończeniu naprawy umieściłem na obu kierunkowskazach przesłanie do następnego złodzieja który zechce zaprzyjaźnić się z tym elementem mego pojazdu. Nie liczę że go to nawróci na drogę cnoty i prawości, o co to to nie, ale tyle tylko mogę mieć satysfakcji...


...gdyby bowiem obowiązywało prawo szariatu - osobiście upierdoliłbym oba łapska na wysokości łokcia.
I tym optymistycznym akcentem kończę tą notkę.