Poszukaj w Google...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą era. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą era. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 września 2009

Era umie się zachować

To już chyba ostatnia notka o przygodzie pt. "Przenoszenie Numeru z Orange do Ery". Dzisiaj przyszła poczta a w niej rachunek z Ery, rachunek z Orange, korekty z Ery, oraz odpowiedź na reklamację z Ery. Otwieram po kolei:
1. Orange - tym razem prawidłowo zakończyli umowę - czyli nie doliczyli abonamentu za wygaszony już numer - co potrafili zrobić kiedy wygaszałem 2 lata temu inny.
2. Reklamacja z Ery - owszem, nie mogą uwzględnić mojego żądania w wysokości 2x85 zł które musiałem zapłacić Orange, bo rzekomo winnym opóźnienia jest Orange, ale w drodze wyjątku i w trosce o klienta dają mi korekty na dwie faktury w kwocie 2x85 zł. Czyli moje roszczenie jest w pełni zaspokojone. Duże brawa.
3. Korekty zawierają to co powinny;-)
4. Rachunek z Ery informuje o konieczności zapłacenia 85 zł - ale w odpowiedzi na reklamację miałem wyjaśnienie że system nie uwzględnia od razu korekt i żebym się tym nie stresował.

Mój numer 501 od północy 18.09 w pełni jest w Erze. Przychodzą nań wszystkie sms/mms i rozmowy. Siemens ze starą kartą Orange przestał się logować do sieci. Operacja została zakończona. Ponad 10 lat z Orange - zakończone na głównym numerze. Pozostałe dwa numery też spotka egzekucja - jeden do wyłączenia, drugi do przeniesienia...

Muszę naprawdę pochwalić Erę. Początek naszej współpracy nie był udany, błędy w naliczeniu kosztów usług, problemy z odkręceniem i korektami, do tego problem z przeniesieniem numeru. W sumie jako klient miałem prawo dostać piany. Piany podwójnej bo po raz pierwszy korzystałem z usług tego operatora, więc taka wtopa na starcie to nie jest nic fajnego. Na pochwałę zasługują pracownicy BOK - za szybkie i sprawne działanie. Pochwała też dla samego operatora za indywidualne podejście do klienta i wybrnięcie z sytuacji. Może niezbyt szybkie, ale z twarzą. Zobaczymy jak się będzie układać nasza dalsza współpraca...

czwartek, 17 września 2009

Przeniesienie numeru - chyba finał

Zaczęło się dzisiaj nad ranem. Nie można się do mnie dodzwonić. Postanowiłem więc przetestować rozmaite kombinacje. Użyłem trzech telefonów:
- G1 z kartą Ery i numerem tymczasowym zaczynającym się od 795 który to miał umrzeć i zostać zastąpiony docelowym 501
- Siemens M75 z kartą Orange i numerem 501, kóry miał być przeniesiony do Ery
- Nokia E51 z kartą Orange i numerem 502, która to jest służbowa i służyła do testowania.

Nie wiem o której rozpoczęli procedurę przeniesienia, ale o 9 rano wyglądało to tak:
- dzwoniąc z Nokii na 501 - dodzwaniam się na Siemensa (501)
- dzwoniąc z Nokii na 795 - krótki, przerywany sygnał.
- dzwoniąc z Siemensa na Nokię (502) - dodzwaniam się i identyfikuję jako 501
- dzwoniąc z Siemensa na G1 (795)- krótki, przerywany sygnał
- dzwoniąc z G1 na Siemensa (501) - pani mówi że nie ma takiego numeru
- dzwoniąc z G1 na Nokię (502) - identyfikacja jako 501

Teraz pora na sms - tutaj jeszcze zabawniej:
- sms z Siemensa (501) na 501 - wrócił do Siemensa
- sms z Siemensa (501) na Nokię (502) - dociera do Nokii jako 501
- sms z G1 (795) na Siemensa (501) - dociera do G1, mimo że dodzwonić się nań nie można

Dalsze testy SMS sobie darowałem, bo zacząłem się gubić. Dwa telefony, z obu można normalnie dzwonić, oba identyfikują się tym samym numerem, na jeden można się dodzwonić, drugi żyje sam dla siebie. Era zeznaje że numer co go przenieśli i przypisali do karty SIM którą wydali prawie 4 miesiące temu - nie istnieje. Zobaczę jak się sytuacja będzie rozwijała w ciągu dnia, wówczas uzupełnię notkę dopiskiem.

Żeby zaś oddać pełnię dowcipu - moja umowa z Orange kończy się wraz z okresem rozliczeniowym - czyli 18.09 o północy. Dzisiaj jest 17.09 - czyli obaj operatorzy pozbawili mnie możliwości dwustronnej komunikacji. Chyba złożę reklamację...

Aktualizacja na godzinę 10:10 

Na www Ery wpisując numer 501 uzyskuję informację że numer jest w Erze. Na www Orange - info że numer należy do Ery. Dzwoniąc na numer 501 - nadal dodzwaniam się do Orange. Ciekawe jak długo to potrwa?

Aktualizacja na godzinę 11:30

Jes, jes jes (jak mawiał pewien premier;-) !!! Era dała radę - można się już dodzwonić, ale sms nadal trafiają do czarnej dziury telekomunikacyjnej...

Aktualizacja na godzinę 13:10

Sukces - pierwszy sms z Play dzielnie przedarł się na zmigrowany numer. Sms wysłane z innych sieci nadal są w drodze, za to te z Ery dochodzą już bez problemu. Nadal też mogę zalogować się na stronę Orange i zobaczyć ile to minut mi pozostało do wykorzystania. Strona i-boa Ery właśnie leży, więc nie mogę sprawdzić z jakim numerem mnie tam wpuści.No i Era przysłała mi sms że mam nowy login do ichniego serwisu WLAN - loginem jest mój przeniesiony numer z Orange, a nie tymczasowy Ery. Brawo.

Aktualizacja na godzinę 15:30

Zalogowałem się do i-boa Ery. Już z przeniesionym numerem, numer tymczasowy Era zdeaktywowała wszędzie. Nadal mogę zalogować się do systemu Orange;-) Co ciekawe - sms z Ery i Play poprawnie docierają na zmigrowany numer, zaś z innych sieci, w tym zagranicznych - na starą kartę, która nadal jest aktywna w Orange. Jest ciekawie...

Aktualizacja na godzinę 20:00

Sms-y z  Orange i sieci zagranicznych nadal lądują na simie Orange - ciągle jest aktywny. Sms-y z Ery i Play dochodzą już na nowego sima Ery. Nadal mogę dzwonić z Orange identyfikując się tym samym numerem co w Erze. Cuda na kiju...

 Dzień następny - aktualizacja na godzinę 8:00

Sms-y z Orange dochodzą już na kartę Ery. Sukces. Nadal jednak mogę dzwonić z sima Orange - identyfikując się nadal numerem który do Orange już nie należy. Dzieje się tak zapewne dlatego iż umowa w Orange wygasa dopiero dzisiaj o północy. Chyba to ostatni już dopisek w sprawie przeniesienia numeru. Boję się podsumować dokonania obu operatorów i ich rozkład w czasie. Trzy i pół miesiąca...

niedziela, 30 sierpnia 2009

Jednak przeniosą mi numer

Jak wytrwali czytelnicy pamiętają - czekam ciągle na przeniesienie numeru do Ery. Z Orange - dla ścisłości. Rys historyczny:
- umowa podpisana 3.06.2009 na transfer numeru i świadczenie usług.
- w dniu 18.06 kończył sie okres rozliczeniowy w Orange, więc Era wyposażona w pełnomocnictwa ode mnie - miała 15 na wypowiedzenie w moim imieniu umowy. Potem 30 dni okresu rozliczniowego i z dniem 19.07 - numer powinien być w Erze.
- w dniu 20.07 nadal nie był, pobudzona Era zaczęła szukac przyczyny problemu
- kilka dni później, dla ułatwienia poszukiwań - uruchomiłem UKE. Zapewne ożywczo podziałało na obu opów, bo:
- 22.08 wpadłem do salonu Ery z pytaniem o sukcesy w przenoszeniu numeru. Okazało się iż w systemie odnotowano, że już 18.09 Orange uwolni numer i 19.09 obudzi się on w Erze. Zaiste - po 3 miesiącach z hakiem - to wykurwisty sukces.

Teraz czekam na realizację obietnicy. Dla równowagi zażądałem od Ery zwrotu 2x85zł, które to zapłaciłem w Orange za abonament. Bo godziłem się na opłacanie go do 18.07 i ani dnia dłużej. Dzięki czyjejś indolencji - musiałem 2 miesiące extra płacić. Więc ktoś musi mi to oddać. Jak nie Era, bo stwierdzi że to z winy Orange, to Orange dostanie reklamację. Jak nie pomoże - znowu do gry wejdzie UKE i dorzucę UOKiK. Na koniec pójdę do sądu. Dla zasady. Klienta nie wolno dymać. Klienta trzeba szanować, nawet jak od Ciebie odchodzi. Bo skąd wiesz czy kiedyś nie wróci? Orange spotka kara większa niż się spodziewa, bo przeniosę do innego operatora wszystkie telefony i karty do transmisji danych klientów, których obsługuję. Erę jeśli kłamie - spotka to samo. Zarobi na tym Play lub Plus. Jeszcze nie podpadli...

piątek, 24 lipca 2009

Historia pewnego numeru - cz.4

Teraz napiszę o kilku drobiazgach w tej porywającej historii. Zastanawiam się bowiem co zrobić? Zasadniczo mógłbym rozwiązać umowę z Erą. Bo w umowie o świadczenie usług mam zapisane że przeniosą ten numer, a tego nie zrobili w sensownym czasie. Narazili mnie na stratę 2x80 zł - bo te pieniądze muszę zapłacić Orange jako dwa kolejne abonamenty. Zanim ta zabawa się skończy - może to być jeszcze lepsza sumka. Mogę potem pójść do sądu, nie wiem jeszcze kogo pozwę - możliwe że obu operatorów. Mógłbym też sam wypowiedzieć umowę w Orange - miałbym przynajmniej pewność że jest wypowiedziana - kawałek papieru z pieczątką potwierdzającą wpłynięcie jest lepszy niż elektroniczny przepływ "kompletu dokumentów" pomiędzy operatorami. Ale jeślibym sam wypowiedział umowę - pewnie mój numer przepadłby gdzieś w otmętach...

Na razie sprawę zgłosiłem w UKE - to powinno bardzo pobudzająco podziałać na obu zgrywusów. Mam też  przygotowany plan kolejnych,  złośliwych posunięć - w zależności od tego który operator kłamie - spotka go kara dodatkowa. Jaka? Na razie o tym cisza, wszystko ładnie będę opisywał tutaj.  

I na deser - wczoraj wieczorem zadzwoniło do mnie Orange - zaproponować mi przedłużenie umowy na tym numerze. Dobrze że delikwent z tą propozycją był po drugiej stronie słuchawki a nie obok mnie...

Historia pewnego numeru - cz.3

Nadszedł 20.07, poniedziałek. Wstałem rano, zrobiłem sobie kawę i przygotowałem niezbędne narzędzie - moja tajna broń - Nokia E51 z zainstalowanym oprogramowaniem nagrywającym rozmowy. Nagrywam "w trosce o najwyższą jakość obsługi" mnie jako klienta. 

Na pierwszy ogień Era - BOK się zgłasza, rozmowa z konsulem płatna 1 zł - spoko.  Zgłaszam problem, okazuje się że 10.06 wysłano ów tajemniczy "komplet dokumentów" do Orange i od tamtej pory ślad po nim zaginął. Nikt nie sprawdził statusu bo przecież po co? Klientowi komóra działa? Działa! No to co że na tymczasowym numerze, skoro płaci? No to co że juz dwie faktury mu wystawiliśmy, no to co że obie z błędami, no to co że w umowie ma zapisane że mamy mu przenieść ten numer? 

Dobra, zadzwonimy do Orange i zapytamy co tam u nich. Oczywiście rozmowa też płatna 1 zł - konsul nie siedzi tam na darmo... I co ciekawego się dowiedziałem? Sam cymes - pani konsul po połączeniu stwierdziła że przeniesienie numeru nie doszło do skutku bo nie zgadzał się numer dowodu osobistego. Spytałem czemu się nie zgadzał i z czym? No w kwitach się niezgadza bo Orange ma stary numer z zielonej książeczki, a ja mam nowy dowód (pewnie widziała nowy numer w kwitach z Ery). Spytałem pani dlaczego mam w ichnim systemie stary numer dowodu, skoro dwa lata temu, przy przedłużeniu umowy w salonie oglądali mój nowy dowód? Pani nie wie, ale chętnie poprawi jak podam nowy numer. Podałem. Pani poprawiła i natychmiast stwierdziła że nie dostali żadnych dokumentów od Ery i ostatni kontakt z nimi był 3.06 - podczas pytania o gotowość techniczną.  Zaczęło robić się naprawdę ciekawie.

 Jeszcze jeden telefon do Ery i żadanie wzięcia się do roboty w podskokach. Era obiecała że wyśle monit ponownie. Dobrze... Przy okazji zażądałem zwrotu moich złotówek wydanych na rozmowy z konsulami. Oddali od ręki. Aż się zdziwiłem. 

Nadszedł 22.07 - środa. Wstałem rano, zrobiłem sobie kawę i wyciągnąłem Nokię. Sprawdzimy co tam slychac w mojej sprawie. Najpierw Era - raportują że 21.07 wysłali "komplet dokumentów". No to teraz do Orange - "tak, dostaliśmy dokumenty z Ery i zarejestrowaliśmy je w systemie - 22.07". Dobra nasza, myslę sobie - teraz to już z górki. Poczekam ze dwa dni i zobaczymy co dalej...

Nadszedł 24.07 - piątek. Wstałem rano, zrobiłem sobie kawę i wyciągnąłem Nokię. Testujemy. Telefon do Orange - okazuje się że dostali jednak tylko pytanie o techniczną możliwość przeniesienia numeru. Sprawdzam w Erze co wysłali - twierdzą że "komplet dokumentów". Więc pytam co on zawiera. Po ciężkich bólach okazuje się że zaświadczenie o technicznej możliwości przeniesienia numeru, oraz "standardowe pełnomocnictwo".  Orange twierdzi że licznik wypowiedzenia nie został uruchomiony. Ręce opadają. Era twierdzi że wysłała wszystko co niezbędne, Orange że dostał to co dostał i póki co to nadal jestem ich klientem. Żeby było zabawniej - Orange odwołał się od obowiązku rozpatrzenia wniosku w 24h i ma na to 2 tygodnie. Czyli zabawa może trwać całkiem długo. 

Jeżeli przed 18.08 umowa w Orange nie zostanie skutecznie wypowiedziana przez mojego pełnomocnika - czyli Erę - wystartuje kolejny okres rozliczeniowy. Jeśli zaś przez 18.08 uda się Erze umowę wypowiedzieć - to przeniesienie numeru nastąpi dopiero 18.09. Przypomnę że umowę z Erą podpisałem 3.06 i liczyłem się z czasem na przeniesienie do 18.07. To co wyprawia Orange z Erą woła o pomstę do nieba. Wychodzi na to że przeniesienie numeru potrwa pół roku...

Stan na chwilę obecną jest taki że płacę dwa abonamenty, dwóm operatorom. Nie mogę normalnie korzystać z telefonu w Erze bo mam tymczasowy numer, którego nie chcę propagować, a nie chcę dzwonić z ukrytym numerem. Noszę aktualnie przy sobie trzy telefony (bo jeszcze służbowy) - co jest lekko upierdliwe. 

Historia pewnego numeru - cz.2

Wybór mój padł na Erę. Za 249 dostawałem od nich G1 z abonamentem za 85 zł brutto (czyli 5 zł więcej niż płaciłem w Orange), w którym to mam do dyspozycji 500MB to przetransferowania - w Orange miałem 150MB i jak pisałem wcześniej - zużywałem max 20%.

W dniu 3.06.2009 podpisałem umowę z Erą, na świadczenie usług i przeniesienie numeru z Orange. I tu zaczyna się cała ta wielce wesoła historia. Tego samego dnia Era zapytała Orange o możliwość techniczną, Orange potwierdził że ten numer może uwolnić. Ja dostałem więc od Ery numer tymczasowy, który automagicznie, w odpowiednim czasie ma zmienić się na mój stary numer. Ponieważ operatorzy nasi kochani zabezpieczają się na wszelkie sposoby przed ucieczką klienta - więc faktyczne przeniesienie mojego numeru powinno nastąpić 18.07, a dokładnie po północy tego dnia. Dlaczego dopiero wtedy? Bo 18.06 kończył się okres rozliczeniowy, a od jego końca startuje 30 dniowe wypowiedzenie. Co ciekawe operator nie ma żadnego problemu z wpięciem do systemu nowego abonenta - dopisuje go do najbliższego okresu rozliczeniowego i wystawia mu na fakturze opłatę za x/30 korzystania przed startem okresu. 

Z klientem który jest u nich - nie ma tak łatwo. Trzeba przed końcem okresu złożyć dyspozycję rozwiązania umowy i odczekać 30 dni. Złodziejstwo - w majestacie prawa telekomunikacyjnego. Ale już obiecałem operatorom że o ten zapis powalczę...

Wracając do zagadnienia przeniesienie mojego numeru - 10.06 Era wysłała tzw. komplet dokumentów do Orange. Odbywa się to drogą elektroniczną i właściwie to nie wiem co ów "komplet dokumentów" zawiera. Nadszedł 19.07 - rano spojrzałem na wyświetlacze telefonów - G1 nadal miał numer tymczasowy, a mój numer z Orange - dalej tam był. Co było dalej? O tym w następnym odcinku...

Historia pewnego numeru - cz.1

Jakieś 10 lat temu na rynku GSM pojawił się w Polsce nowy gracz - IDEA. Zasięg miał marny, działał tylko w DCS początkowo, ale miał niezłe ceny i świetny BOK. Stwierdziłem że dam mu szansę i pożegnałem PlusGSM. Idea bardzo mi się przez lata podobała (no tak ze 3-4 lata), ale później zaczęła się staczać z jakością usług. Stopniowo obcinali pewne przydatne funkcje, ograniczali ilość konsultantów w BOK, organiczali godziny pracy BOK, przy przedłużaniu umowy stosowali dziwne sztuczki. 

Chciałem przedłużyć umowę w Orange - miałem abonament który składał się z części telefonicznej i internetowej. Za połączenia głosowe płaciłem 55 zł, zaś za internet 25 zł. W sumie dość sympatyczna kwota 80 zł. Co ciekawe o ile część rozmowną wykorzystywałem do zera, to internetowej raptem 15-20%.  Przy próbie podpisania nowej umowy - okazało się że Orange wogóle nie interesuje mój pakiet internetowy - abonament wynosi 55 zł i od tego policzą mi cene nowego aparatu. Oczywiście te telefony które mnie interesowały nagle osiągnęły cenę 1000 zł. Żeby było zabawniej - tańsze były w Media Markt bez cyrografu;-)  Zazwyczaj kupowałem sobie aparat na wolnym rynku, a od operatora brałem usługi, ale tym razem chciałem konkretny model telefonu w ramach dwuletniej umowy. 

Stwierdziłem że tak się bawić nie będziemy - idę sobie z tej piaskownicy z moim numerem. No i poszedłem...