Poszukaj w Google...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komunikacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komunikacja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 maja 2011

Laryngofon

Z racji istnienia zapotrzebowania społecznego - dziś o laryngofonach. W Google próżno szukać wiedzy o nich - wszędzie mamy wklejkę zaczynającą się od zdania: "Laryngofon to specyficzna odmiana mikrofonu wyróżniająca się tym, że jego membrana nie jest pobudzana przenoszoną przez powietrze falą dźwiękową, tylko drganiami skóry na szyi w pobliżu krtani." Pochodzi zapewne pierwotnie z Wikipedii i kopiowana jest gdzie popadnie. Postanowiłem więc temat przybliżyć.

Racal Clansman RT

środa, 18 maja 2011

Radio w ASG

Powrócić pora do tematu ASG - jako że obojczyk już prawie sprawny;-) Dzisiaj chciałem poruszyć temat łączności na polu walki na plastikowe kulki;-) Być może painballowcy również skorzystają z zawartych tu informacji, ale nie zaręczam, nie znam specyfiki ich pola walki. 

Na początek należy się zastanowić nad tym czy radio jest wogóle potrzebne. Jeżeli nie jesteś członkiem teamu, grasz zazwyczaj jako samotnik, uczestniczysz w małych strzelankach leśnych - radio jest Ci właściwie zbędne. Możesz je mieć do słuchania, owszem to się przydaje, ale chaos o którym powiem za chwilę - szybko leczy z nasłuchu. Z mojego doświadczenia wynika że samotnemu wilkowi radio jest niepotrzebne. Co nie znaczy że nie może go mieć. 



wtorek, 10 maja 2011

Maska z interkomem - v.2

Trzy miesiące temu pisałem o wbudowaniu interkomu do maski drucianej typu BAT. Rozwiązanie sprawdzało się doskonale, ale czułem pewien niedosyt - przeszkadzał mi przycisk PTT nie do końca dostosowany do moich potrzeb, a nie mogłem nigdzie kupić idealnego. Dlatego podjąłem decyzję o przeróbce całości zestawu. Postanowiłem wbudować fabryczny, kontraktowy brytyjski zestaw Racal Clansman RT z laryngofonem wprost w maskę. Wygląda on tak:


czwartek, 24 lutego 2011

Coś w sam raz dla mnie

Przeglądając pewne forum - natknąłem się na krótki filmik który urzekł mnie tak bardzo, że postanowiłem się nim podzielić z czytelnikami mojego słitaśnego blogaska;-) Oto wspomniane dzieło - koniecznie z dźwiękiem:


Genialna prostota! No i jakże cenna rada dla wielu użytkowników;-) Aczkolwiek z ręką na sercu - nie mogę na swoich narzekać - rzadko się zdarza aby ktoś zadzwonił nie restartując uprzednio komputera. Uczą się;-)

piątek, 18 lutego 2011

Bileciki do kontroli

Mieszkam w Warszawie już całkiem sporo lat, ale jako zmotoryzowany mieszkaniec z rzadka korzystałem z komunikacji miejskiej. Raz jeden miałem naładowaną do pełna Warszawską Kartę Miejską i dojeżdżałem przez miesiąc do pracy - bo akurat żadnych delegacji nie miałem. Zawsze jakoś tak pechowo się składało że częste wyjazdy służbowe powodowały ekonomiczny bezsens posiadania zakodowanego biletu 30 dniowego. Z drugiej strony - irytowało mnie że nie mogę na WKM zakodować np. 50 sztuk biletów jednorazowych lub czasowych i spokojnie zużywać w miarę potrzeby. Kupowanie biletów w nocy nie należy bowiem do czynności prostych. Co prawda od roku stawiane są automaty biletowe, ale nie jest ich jeszcze na tyle dużo aby móc się na nie zdać. O konieczności posiadania pieniędzy nie wspomnę.

Z powyższych powodów zainteresowałem się jakiś czas temu opcją MPay, ale długa lista kodów do wbijania z klawiatury i brak wsparcia w wygodny sposób ze strony mojego operatora - skutecznie mnie do tego zniechęciły. Dlatego pojawienie się na rynku warszawskim firmy SkyCash spowodowało że przyjrzałem się ich ofercie. Z grubsza patrząc - oferta wprost wymarzona dla mnie. Mogę kupić bilet bez pieniędzy, bez zapamiętywania kodów, bez szukania automatu, lub męczenia kierowcy pojazdu. Wystarcza mi moja komórka. Jest ciekawie - zatem przymierzyłem się do testów.

środa, 16 lutego 2011

PKS mnie zaszokował

Będzie już z 15 lat jak ostatni raz korzystałem z usług PKS. Wtedy jeszcze na drogach królowały Autosany, dość zresztą zmęczone życiem. Świat poszedł mocno do przodu, polskie koleje schrzaniły co tylko się dało, a co robiła w tym czasie komunikacja samochodowa? Równie niewiele - podzieliła się na małe przedsiębiorstwa, sprzedała zbędne dworce, wymieniła tabor na nowszy i usiadła razem do stołu aby się dogadać. Urodzili wspólnie to - http://www.rozklady.com.pl/ 

Córka do dziadków jechać na ferie miała, a że lat ma już czternaście - to po co ja mam ją wozić, skoro można kurierem, znaczy autobusem wysłać;-) Stąd konieczność skorzystania ze strony do której link dałem wyżej. Wszedłem na nią, strona wygląda obrzydliwie i jest mocno nieczytelna. Pierwszy więc odruch - odrzucenie. Zawiozę młodą autem jednak. Ale po chwili otrzeźwienie - informatyk nie poddaje się tak łatwo. Atak powtórny na stronę - klikam więc w Wyszukiwanie Połączeń - sami widzicie że znaleźć ten link nie jest tak prosto na stronie. To na szczęście było jedyne utrudnienie. Po podaniu przystanków wpisując je z palca - system poprosił o doprecyzowanie ich nazw za pomocą listy.


czwartek, 10 lutego 2011

Maska z interkomem

W środowisku ASG od dawna popularne są zestawy słuchawkowe do krótkofalówek, wzorowane na amerykańskich produktach firmy Bowman. Popularnie zwane Bałwanami. Produkowane na potęgę przez Chińczyków, ale niektórzy gracze używają oryginalnych zestawów. Ich poważną zaletą jest wygoda użytkowania i dobra jakość dźwięku, a wadą zestaw gum mocujących system na głowie. Wada robi się poważniejsza w warunkach ASG gdzie stosujemy jeszcze gogle i hełm. Wówczas ilość pasków i gum montażowych staje się imponująca i wymaga starannego przemyślenia kolejności montażu;-) Jeszcze rok temu maski nie były szczególnie powszechne w środowisku ASG - używali ich raczej nieliczni i były to modele paintballowe (albo badziewne plastikowe maski do ASG). Firma Brassguard z Rosji wyprodukowała coś co spowodowało małą rewolucję - maski druciane Stalker.

Maska stalker na mym licu;-)


wtorek, 25 stycznia 2011

Pożegnałem Gadu Gadu

Rok temu napisałem tą notkę. Wczoraj rozstałem się z protokołem Gadu-Gadu. Mam nadzieję że definitywnie;-) Podjąłem taką decyzję, gdyż coraz bardziej irytowała mnie niemożność wygodnego korzystania z komunikatora na kilku komputerach i telefonie. Oczywiście nie jest problemem zainstalowanie klientów na wszystkim czego używamy, ale to mocno upierdliwe bo historia rozmów nie jest w jednym miejscu, są problemy z przełączaniem dostępności, no i GG to jednak zamknięty protokół. Dlatego podjąłem decyzję o rezygnacji z jego używania w sposób bezpośredni. Jako główny protokół wybrałem Gtalka i podpiąłem do niego transporty GG. Musiałem tak zrobić ze względu na kilku znajomych którzy są antykomputerowi i już skonfigurowanie Gadu Gadu było dla nich dużym wyzwaniem;-)

Korzyści jakie odniosłem z przenosin - po pierwsze wszystkie rozmowy mam zarchiwizowane w koncie Google i nie ma znaczenia z której maszyny i klienta rozmawiałem. Po drugie - mogę się komunikować wygodnie za pomocą telefonu z Androidem i nie muszę w tym celu mieć na nim odpalonego drugiego komunikatora - wszystko dzieje się we wbudowanym Talk'u. Pewną wadą jest to, że nikt kogo nie mam w kontaktach nie może do mnie napisać za pomocą GG. Najpierw musi mnie poinformować iż chce korzystać z tego protokołu i podać mi swój numer. Dla wielu osób to może być poważna wada, ale dla mnie jest poważną zaletą - nareszcie zero znudzonych dupeczek które zawracają człowiekowi głowę od rana - "poklikash?'. 

Co i jak trzeba skonfigurować aby pozbyć się GG? Zapraszam do lektury...

środa, 8 grudnia 2010

Backup SMS po raz wtóry

Półtora roku temu popełniłem artykuł o sms i ich backupie. Jednak to kawał czasu, a tymczasem w Markecie pojawił się nowy, fajniejszy program. Nazywa się całkiem podobnie - SMS Backup+. Autor reklamuje go jako zgodnego z SMS Backup, tyle że wzbogaconego o zrzut logu połączeń i MMS wraz z załącznikami. Na dodatek program ten umie przywrócić dane w telefonie, co jest ciekawe, bo zrzut danych następuje w formie emaila z odpowiednią etykietą. Jako że namiętnie używałem SMS Backup - nowa wersja nie była mi obojętna i natychmiast po jej znalezieniu - zainstalowałem i przetestowałem.



poniedziałek, 6 grudnia 2010

Kto to jest???

Każdy kto używa telefonu do pracy i ma w nim kilkaset numerów - prędzej czy później zaczyna się w tym gubić. Nie pamięta się kim był kolejny Antoś, którego zapisaliśmy w książce telefonicznej, a z opisu nijak nie wynika. Numer też na oko nieznany. Nawet jeżeli mamy porządek w swojej książce, każdy numer opisany notatką, miejscem pracy, adresem, czasem i zdjęciem opatrzony - to i tak w momencie kiedy dzwoni nasz telefon z Androidem - widzimy tylko imię, nazwisko i numer przychodzący. Za mało!


niedziela, 5 grudnia 2010

Oszczędzanie prądu w Androidzie

Jakieś niecałe 15 lat temu komórka była duża, miała dużą klawiaturę, mały wyświetlacz i baterię która starczała na jakieś 3 dni. Wyścig zbrojeń wśród producentów dotyczył czasu pracy bez ładowania i ewentualnie dzwonków polifonicznych. Rekord padł jakieś 10 lat temu - Ericsson T39 z baterią 2100mAh potrafił pracować bez ładowania ok. trzech tygodni. Chyba żaden ówczesny telefon czegoś takiego nie potrafił. Lata mijały, malały telefony, ich klawiatury, rosły ekrany, baterie pozostawały na poziomie rzędu 1400-1600mAh. Nadszedł rok 2009 - polska premiera G1. Akumulator nieduży, klawiatura się cudem ostała, ekran byczy. Czas pracy - 12h. Nędza. Motorola Milestone - czas pracy góra doba. Też nędza. Dziesięć lat wcześniej, do wspomnianego Ericssona można było kupić różne akumulatory. Niestety te czasy odeszły - jest to co producent dał. Trzeba więc bronić się inaczej przed pazernością telefonu na energię. Programowo! Zatem do dzieła.


poniedziałek, 29 listopada 2010

Nostalgicznie;-)

Ostatnio będąc u znajomych rozmowa zeszła na tematy techniki, rozwoju technologii i przyspieszania świata. Porównywaliśmy jak korzystamy z dobrodziejstw współczesnego świata, co dla kogo się w nowoczesnych urządzeniach liczy, czego oczekujemy. Całkiem zabawnie zrobiło się jednak dopiero wtedy kiedy sięgnęliśmy pamięcią wstecz. W czasy wcale nie tak odległe jakby ktoś mógł sądzić, bo do roku 1989 najdalej. I okazało się że wiele rzeczy które nas otaczają to coś co nie istniało chwilę temu, a już dzisiaj sobie bez tego nie wyobrażamy życia. Pokusiłem się więc o małe zestawienie takich technologii i produktów które są niezbędne wręcz w codziennym życiu. Listę odnoszę do Polski (proszę więc mi nie mówić że gdzieś indziej to już było) i nie mówię o dacie wynalezienia czegoś, tylko o trafieniu pod strzechy masowo;-)


czwartek, 25 listopada 2010

Wygodna praca z Androidem

Jako osoba pracująca całe dnie przy komputerze potrzebowałem wygodnego sposobu zarządzania telefonem. Idea jaka przyświecała twórcom Androida, to synchronizacja zawartości telefonu z chmurą Google. Dlatego też nie było dotychczas zbyt dużego wyboru w oprogramowaniu pozwalającym na synchronizację z komputerem. Na szczęscie twórca dość długo już istniejącego programu - MyPhoneExplorer - dodał do niego obsługę maszyn z Androidem i zdecydowanie jest to strzał w dziesiątkę.

Wiele osób potrzebuje sprawnie zrobić kopię swojego telefonu na dysku komputera, czy też łatwo napisać sms. MyPhoneExplorer (MPE) to idealnie umożliwia. Ponieważ używam słuchawki Bluetooth, którą rzadko odkładam na bok - zazwyczaj  wcale w ciągu dnia nie dotykam telefonu. Za pomocą MPE w każdej chwili mogę podejrzeć zawartość ekranu, odinstalować zbędny program, wrzucić pliki na kartę pamięci, napisać sms, przeglądać i dodawać wpisy do kalendarza, nawiązać połączenie i podczas jego trwania sporządzać na bieżąco notatkę z rozmowy.

poniedziałek, 22 listopada 2010

iPad w Erze

Nowa era nastała. Świat szaleje na punkcie iPada ze stajni Apple. Kolejni operatorzy prześcigają się w dostarczeniu użytkownikowi tego "amejzing", "łonderful", "bjutiful", "ożeszkurwajapierdolę" urządzenia. Do grona  tego dołącza właśnie Era. Firma ta chwali się doskonałymi, dobranymi dla użytkownika indywidualnie ofertami. A zatem rzut oka na ceny iPada w Erze, przy 3-letniej umowie:

Abonament
119 zł - limit 4GB, cacuszko za 999 zł
149 zł - limit 8GB, zabaweczka za 599 zł

Do tego w promocji nielimitowany transfer danych w nocy. Cud, miód i orzeszki. Szczególnie dla pracujących na trzy zmiany. Bo dla normalnego człowieka, który śpi w nocy - to tak sobie. No ale rozumiem że komuś ta oferta się spodoba i będzie nawet pasować. Jednak dla nie do końca zdecydowanych mam zestaw wyliczeń:


piątek, 17 września 2010

JamnikGate - czyli komu to przeszkadzało?

Kilka dni temu warszawski ZTM zarządził zrywanie z autobusów niskopodłogowych loga z zielonym jamniczkiem. Oto materiał TVN Warszawa:
http://www.tvnwarszawa.pl/2,2373963,1,1,0,0,wideo.html

W innych miastach jak widać jamniki mają się dobrze. Pewnie nie mają tam ZTM.

Bardzo mnie ciekawi w czyim umyśle najpierw pojawiła się ta znakomita myśl? Dlaczego genialne w swej wymowie logo trzeba usunąć i w jego miejsce nalepić numer taborowy? Numer taborowy jest pasażerowi równie potrzebny jak błona dziewicza prostytutce. Jedyny chyba moment w którym pasażerowi ów numer się przyda, to chwila kiedy autobus go ochlapie i odjedzie - wówczas spojrzy na  numer z TYŁU pojazdu. Zielony jamniczek symbolizował ekologiczność autobusu i jego niską podłogę. Logo ZTM, MZA, logo Zakochaj się w Warszawie, czy numer taborowy - nie informuje o przyjazności ekologicznej pojazdu. O nowoczesności zarządcy transportu, który dba w ten sposób o czyste powietrze w mieście i pieniądze na paliwo. O wszelkich innych "zielonych" aspektach też nie.

środa, 14 lipca 2010

Motorola Milestone - dwa miesiące później

Dwa miesiące temu posiadłem Motorolę Milestone w sieci Play. Jako miłośnik Androida z klawiaturą fizyczną - nie miałem większego wyboru;-) Teraz, po dwóch miesiącach używania Androida w wersji 2.1 - chcę nieco uzupełnić swój poprzedni tekst. 


Zacznę od klawiatury telefonu. Motorola ma fizyczną, wysuwaną klawiaturę - którą to negatywnie oceniłem poprzednim razem. Zdanie podtrzymuję - fizyczna klawiatura w Milestone to bubel. Największym błędem jest brak osobnej linii numerycznej. Dałoby się to przeżyć, gdyby dłuższe przytrzymanie klawisza pozwalało uzyskać cyfrę. Niestety tak nie jest. Ponadto nie mogę się przyzwyczaić do nieco udziwnionego układu klawiszy. Zdecydowanie to co pokazało HTC w G1 było idealnym rozwiązaniem klawiatury sprzętowej w smartfonie. Wyciąć, oprawić w ramki i na ścianę jako wzór! Obecnie częściej używam klawiatury ekranowej niż fizycznej, a tego właśnie chciałem uniknąć. Pozostaje więc w tej kwestii przemęczyć się i poczekać co lepszego zaproponuje inny producent. Póki co Motorola wypuszcza Milestone II gdzie usunięto złoty dynks nawigacyjny i jego kosztem powiększono klawisze. Jednak nadal nie dodano linii numerycznej. 

poniedziałek, 17 maja 2010

Motorola Milestone

Posiadłem Motorolkę Milestone! W USA znana jako Droid. Wybór mój padł na nią z dwóch powodów - po pierwsze dlatego że Android bardzo przypadł mi do gustu, a po drugie - ma fizyczną klawiaturę. Siłą rzeczy oceniając Motorolkę odnoszę ją do G1 którego używałem przez rok. Pierwszą cechą na którą zwraca się uwagę w nowym telefonie, to oczywiście obudowa. W Motoroli jest ona świetnie wykonana, ma się wrażenie trzymania kawałka metalu, bardzo sztywnego i solidnego.


Nic nie skrzypi, wysuwana klawiatura spasowana jest perfekcyjnie. Aczkolwiek subiektywnie stwierdzam że Motorola jest brzydka. Kanciasta i paskudna. "Wow factor" w przypadku leżącej na stole Motorolki wynosi ZERO. Ot kolejny poprawny telefon z dotykowym ekranem, takie prostokątne, gładkie pudełko. Równie dobrze mógłby to byś Samsung czy LG. Nie jest rozpoznawalna jak iPhone na pierwszy rzut oka, czy charakterystyczna jak G1. 

piątek, 5 lutego 2010

Windows XP i błąd WLAN

Kilka razy w swojej karierze natknąłem się na sytuację gdzie po skonfigurowaniu połączenia WiFi w laptopie, w oparciu o zarządzanie połączeniami przez system Windows, co jakiś czas wyskakuje błąd. Komputer rozłącza się z siecią i przy trayu pojawia się dymek ze złowieszczym komunikatem:
"System windows nie może odnaleźć certyfikatu do zalogowania użytkownika w sieci (tu jej nazwa)"
Szukałem rozwiązania w wielu miejscach, użyłem nawet wyszukiwarki Microsoftu i nic;-( Na różnych forach znajdują się opisy problemu, ale rozwiązania jak na lekarstwo. Zgłębiłem więc zagadnienie i oto efekt w postaci notki;-)

środa, 6 stycznia 2010

Nie dla GieGie

Nie każdy zapewne pamięta, że 10 lat temu na rynku pojawił się mały program do wysyłania SMS. Chwilę potem nieco się rozrósł i tak narodziło się Gadu-Gadu. Początkowo nieśmiało, ale coraz szybciej program pozyskiwał użytkowników. Wygryzł z polskiego rynku np. ICQ, oraz parę innych komunikatorów. Trafił doskonale w czas i miejsce. Skutkiem tego - praktycznie monopol na rynku komunikatorów w Polsce. Inne komunikatory oczywiście istnieją, ale działają w oparciu o program który potrafi pracować jednocześnie na kilku protokołach - bo użytkowników z GG jest najwięcej i każdy twórca innego komunikatora musi zapewnić możliwość rozmowy z nimi. I nic nie stało by na przeszkodzie aby taki stan rzeczy trwał nadal, gdyby nie pewne drobiazgi, z wprowadzeniem wersji GG 10 na czele...

poniedziałek, 9 listopada 2009

Pieprzony marketing

Nie irytują Was wydzwaniający marketoidzi od np. operatorów komórkowych, z absolutnie wyjebistą, przygotowaną specjalnie dla Was, jedyną i niepowtarzalną ofertą na nowy, jeszcze droższy, zupełnie niepotrzebny, całkowicie zbędny, do niczego kurwa niepodobny abonament lub pakiet sms? Mnie wpieniają maksymalnie. Doprowadzają do szału.