Notki o różnych bolączkach dnia codziennego, sposobach radzenia sobie z nimi i optymistycznym spojrzeniu na świat, niekoniecznie przez różowe okulary;-)
Poszukaj w Google...
piątek, 11 września 2009
MEN - Ministerstwo Ewidentnie Niekompetentne
Dzisiaj jednak krew mnie zalała... Wszystko przez cholerne podręczniki szkolne. Oto bowiem kochane przeze mnie ministerstwo nieróbstwa za pieniądze podatników, ogłosiło że jednak nie muszą być nowe podręczniki. NIE MUSZĄ!!! Dwa dni temu musiały, teraz już nie. Oszukano tych którzy kupili nowe podręczniki i tych którzy nie sprzedali starych, a mogli odzyskać trochę pieniędzy. Ktoś za to powinien odpowiedzieć. I to tak żeby zabolało. Powinien się cieszyć że to Polska a nie Chiny...
Mamy dwie specagencje - takie polskie efbiaje - ABW i CBA - czy aby nie powinny one sprawdzić kto się upasł na tym torcie? Czy się tortem nie podzielił z osobą władną wydać pewne decyzje? Na razie poseł SLD obiecał że zapyta w Sejmie kto za tym stoi, czyli standardowo sprawa się rozmyje.
Mam paragony za podręczniki. Na nich są daty zakupu i kwoty jakie wydałem. Zaczynam pisać pisemko do MEN o zwrot tych pieniędzy. Mam lepsze pomysły jak je wykorzystać. Urzędnicze łapska niech się od nich odsuną...
wtorek, 8 września 2009
Tańca z książkami ciąg dalszy...
Sprawa jest poważna, zmuszono mnie do zakupu kompletu nowych książek, nie dając żadnej alternatywy. Gdyby to MEN kupował książki dla wszystkich szkół - nie byłby tak prędki do regularnych zmian programów. To że wówczas dzieci nie musiałyby nosić książek w tę i z powrotem w plecakach, to zysk przy okazji. Oczywiście urzędnicy maja dzieci w dupie, bo inaczej nazwać tego nie można. Kolejnym zyskiem byłoby to że druk książek byłby wtedy dużo tańszy (duże zamówienia, wiadomo ile trzeba wydrukować, więc nie tłucze się bez sensu na magazyn, nie płaci za magazynowanie itp.). Można też wprowadzić w całym kraju netbooki, albo dać taką alternatywę - wówczas to ja jako rodzic zainwestowałbym w netbooka dla dziecka, a MEN dałby mi materiały do nauki w postaci elektronicznej.
No ale po co? Niech rodzice wydają kasę, niech gnoje tachają książki, a my sobie będziemy siedzieć i kawkę pić. I coś Wam jeszcze fajnego wymyślimy. A żeby was szlag, urzędasy wszystkie trafił...
sobota, 29 sierpnia 2009
Dziatwa rośnie...
Inne pomysły MEN to obowiązkowy drugi język obcy. Zamiast nauczyć porządnie jednego, poćwiczmy na żywym organizmie naukę dwóch. Otóż nie każdy człowiek ma uzdolnienia lingwistyczne. Zapewne za kilka lat określi się eksperyment jako nieudany i wróci do nauczania jednego języka. Kolejny pomysł to obowiązkowe zajęcia typu chór, techniki plastyczne itp. Kiedyś nazywało się to kółkiem zainteresowań i było dobrowolne. Teraz jest obowiązkowe. Świetny pomysł. Naprawdę nie ma nic fajniejszego jak obowiązkowe uczestniczenie w czyms co było dla chętnych. Ale co się gnoje mają szwendać i nudzić. Niech siedzą w szkole i zakuwają.
Właśnie przydźwigałem stosik podręczników do domu. Waży to ładnych parę kilo, a nie są to wszystkie knigi niezbędne do nasączania dziecka wiedzą. Oczywiście branża wydawnicza zaciera ręce - żywa gotówka leci, interes się kręci. Kniga do j. polskiego - kawał cegły. Podręcznik do plastyki - nie mniejszy. Za to jest w nim na 147 stronie fotka notebooka - jakby ktoś nie wiedział jak toto wygląda. A czemu notebook nie może zastąpić tych cegieł które biedny uczeń taszczyć musi? Problem dźwigania książek jest w Polsce nie rozwiązany od lat. Nie widać też żeby w końcu ktoś się porządnie i systemowo wziął za tą sprawę. Rzesze urzędników w MEN nie robią nic. Zajmują się przekładaniem papierków i wymyślaniem nowych programów. Które potem są drukowane, rozprowadzane i sprzedawane. A rodzic płacze i płaci.
Wcale nie chodzi mi o to że mnie nie stać na podręczniki. Jakby nie było - poszedłbym do MOPS po zapomogę. Wkurza mnie to że muszę wydać niemałe pieniądze na książki i akcesoria niezbędne do nauki.
Co na to podstawowy dokument regulujący zasady w państwie, czyli Konstytucja?
Art. 18.
Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.
Art. 70.
Każdy ma prawo do nauki. Nauka do 18 roku życia jest obowiązkowa. Sposób wykonywania obowiązku szkolnego określa ustawa.
Nauka w szkołach publicznych jest bezpłatna. Ustawa może dopuścić świadczenie niektórych usług edukacyjnych przez publiczne szkoły wyższe za odpłatnością.Tymczasem mnie zmuszono do wydanie pewnej sumy na podręczniki do bezpłatnej nauki. Sumarycznie będzie z osiem stówek doliczając inne gadżety, no i komplet książek - póki co nie mam jeszcze tych do nauki języków obcych - a te zazwyczaj poniżej 50 zł nie schodzą. Do tego to zazwyczaj książka i ćwiczenia. Za sumaryczną kwotę wysłałbym córkę do pewnego gospodarstwa gdzie przez tydzień jeździłaby konno do upojenia. Spędziła tam w wakacje tydzień, a mogłaby dwa...
Dopóki notebooki nie zastąpią książek, albo MEN nie zacznie za książki płacić - rodzic nadal będzie musiał wysupłać sumkę z kieszeni i zaopatrzyć dziecko w niezbędne rzeczy. Dobrze że mam tylko jedno dziecko...
