Poszukaj w Google...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą telekomunikacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą telekomunikacja. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 listopada 2013

Upierdliwy Facebook

Facebook to zło, ale ponieważ miliony much mają tam swoje konta - to i mnie nie ominęło. Sporo znajomych kontaktuje się ze mną przez to medium, przy czym ja wolę używać chata Facebookowego w postaci wtyczki do Mirandy, niż mieć ciągle otwarte okno Facebooka w przeglądarce. Tym niemniej sporo korzystam z systemu IM w mobilnej wersji Facebooka. Od kilkunastu dni jednak Facebook upierdliwie próbował namówić mnie do zainstalowania osobnej aplikacji Facebook Messenger. Waży toto 11,5MB i ma nędzne opinie, a poza tym na człona mi osobna aplikacja do tego.

Dzisiaj rano przegięli pałę. Przy próbie wejścia do wiadomości od znajomych w aplikacji mobilnej - dostałem komunikat że moje wiadomości zostały przeniesione do Messengera i muszę go zainstalować. No to się zaraz okaże czy muszę! Parę minut zabawy i oto recepta:


  • Wywalić Facebooka z telefonu - całkowicie.
  • Pobrać Facebooka w wersji 3.5 - np. stąd - http://www61.zippyshare.com/v/8068864/file.html
  • Włożyć go na kartę pamięci telefonu
  • W Ustawieniach dopuścić instalację z nieznanych źródeł
  • Managerem plików dowolnym wleźć na kartę tam gdzie wpakowaliśmy pliczek i odpalić go
  • Zatwierdzić instalację
  • Wyłączyć dla bezpieczeństwa prawo instalacji z nieznanych źródeł
  • Odpalić Sklep Play i odszukać w nim zainstalowanego Facebooka (można użyć opcji szukaj) i nacisnąć przycisk Menu i odznaczyć autoaktualizację

I to wszystko. Wiadomości nadal są otwierane w aplikacji Facebook, a nie w dodatkowy, kobylastym i paskudnym Messengerze.

poniedziałek, 21 października 2013

Play - czas klienta mamy w dupie...

Od półtora roku prowadzę firmę. Swoją, na własnej piersi hodowaną. Mam telefon w Play, takoż i internet. Na jakość usługi nie narzekam, działa. Firmę niestety musiałem przeprowadzić na nowy adres fizyczny. To całkiem poważne wyzwanie - ilość firm i urzędów które o zmianie powiadomić trzeba - całkiem spora. W przeważającej większości wystarczył mail o treści:

Szanowni Państwo

Z dniem 1.10.2013 siedzibą firmy Auxilo jest:

Al. Stanów Zjednoczonych 51/111A
04-028 Warszawa

Proszę o dokonanie zmian w systemach księgowych. 

I to zaspokajało jakieś 90% zainteresowanych. Dostawałem maile z odpowiedzią - Ok, dzięki za info, zmieniamy. Bo zmieniła się tylko ulica i kod pocztowy. Dwie firmy poprosiły o aktualny wpis do CEiDG. Wystarczyło wysłanie linka leniuszkom - w końcu spis jest online i za darmo, NIP mieli, ale szukać się nie chciało.  Całkowicie nową jakość zaprezentował Play.

Jadąc autem postanowiłem zadzwonić do BOK Play i poprosić o zmianę. W końcu nie takie rzeczy się telefonicznie z nowoczesną firmą, jaką jest operator telekomunikacyjny załatwiało. I tutaj nastąpiło moje totalne zdziwienie. NIE DA SIĘ!!!

Pani odpowiedziała mi że wystarczy ze skoczę do najbliższego salonu z wydrukiem z CEiDG i oni to zmienią. Od ręki nawet. Zapytałem czemu nie może sama na podstawie mojego NIP (który ma w swoim systemie) sprawdzić wpisu w CEiDG? Odpowiedź miażdżąca - nie mają internetu w BOK. Nosz kurwa - XXI wiek i nie można ludziom w BOK dać wjazdu na kilka odfiltrowanych stron? Żeby sprawdzili wpis i dokonali prostej zmiany? Zajęło by to 3 minuty. Mi zajęło to ponad godzinę - najpierw musiałem gdzieś wydrukować ten wpis (akurat w swoim biurze nie byłem) - kolejna zmarnowana kartka białego papieru, a potem pojechać do salonu i odstać swoje w kolejce.

Drogi Play'u - takie działanie to tandeciarstwo i cofanie się w rozwoju. Ja rozumiem że do cesji trzeba się zjawić w salonie, ale tu była tylko debilnie prosta zmiana adresu firmy. Nic poza tym. Zmarnowaliście mój czas zupełnie bez sensu i nic Was nie tłumaczy. Nawet powiedzenie "takie mamy procedury"- bo to znaczy że projektował je jakiś baran po tajnych kompletach i najwyższy czas przejrzeć i zmienić.

Nie będę się odgrażał że pójdę do innego opa, bo reszta jest wcale nie lepsza. Jedyne co mogę zrobić - to napisać to co napisałem i liczyć że przeczyta to jakiś myślący pracownik...

wtorek, 4 września 2012

Wybór słuchawki bluetooth

Od dobrych 8 lat używam słuchawki do telefonu, pracującej w oparciu o bluetooth (BT). Pierwsza była słuchawka Ericssona, dość duża, ale wygodna - symbol to chyba HBH-300. Późniejszych modeli nie zliczę - trochę tego było przez te parę lat. Słuchawki używałem zazwyczaj wsiadając do samochodu, ale w momencie kiedy zacząłem używać smartfona - słuchawka przyrosła mi do ucha na stałe. Zakładam rano, zdejmuję wieczorem. Inaczej już nie umiem. Kiedy akurat tak się złoży że muszę wziąć telefon do ręki i przytknąć do ucha - bardzo mnie to irytuje i przeszkadza. Jako doświadczony user - postanowiłem pomóc poszukującym.

Jak dobrać najlepszą słuchawkę dla siebie? Jest to bardzo czasochłonny i upierdliwy proces. Po pierwsze należy zapamiętać że idealna słuchawka nie istnieje. Zawsze będzie to jakiś kompromis. Po drugie - cena nie jest żadnym wyznacznikiem jakości ani wygody. Po trzecie - zazwyczaj nie dadzą nam przymierzyć słuchawki (nieliczne sklepy mają atrapy do tego celu).

Zatem na początek - co powinna mieć absolutnie idealna słuchawka?

  • wygodny pałąk z drutu pokrytego gumą
  • głośniczek w postaci tulejki, na którą nakładany jest silikonowy pierścień, którego średnicę sami dobieramy
  • jak najmniej przycisków
  • powinna być lekka
  • dobrą baterię
  • obsługa minimum dwóch urządzeń
  • automatyczne wyłączanie
  • system A2DP
  • system syntezy mowy
  • system redukcji szumów wpadających do słuchawki (z mikrofonu)
  • dioda sygnalizacyjna powinna być od wewnętrznej strony
  • nie powinna rzucać się w oczy
A teraz po kolei - dlaczego pałąk z drutu? Bo można go wygodnie dogiąć do naszej małżowiny usznej. Poza tym nie pęknie w razie szarpnięcia, czy zaczepienia o coś. Plastikowe pałąki zauszne są niewygodne a takie jak na fotce - łatwo zniszczyć, a nie da się dokupić. Trzeba nową słuchawkę nabyć. Taki idiotyzm serwowany przez producentów.

Pałąk jest zatrzaskiwany na tulei głośniczka - szybko pęka... Samsung HM1200

Słuchawka na zdjęciu ma to co w punkcie drugim podkreśliłem - czyli głośniczek jest tulejką z gumową uszczelką. Jednak w tym modelu nie ma możliwości zmiany średnicy uszczelki. Takiej słuchawki nie da się nosić cały dzień - ucho zacznie boleć jeśli średnica jest za duża, a jeśli za mała - słuchawka będzie latać. 
Znacznie lepsze rozwiązanie mamy w przykładowym modelu Nokii BH-217:

Biały element to właśnie wykonana z miękkiego silikonu gumka, w zestawie ze słuchawką jest ich zazwyczaj nawet sześć sztuk o różnej średnicy. Zaletą tego systemu jest możliwość wsuwania słuchawki głębiej w ucho kiedy rozpoczynamy rozmowę, a po jej zakończeniu - słuchawkę wysuwamy i wisi ona na pałąku. Całkiem ciekawe rozwiązanie stosuje natomiast firma Plantronics w swoich produktach.

Plantronics M-50

Gumka ma przedziwny kształt, ale wyśmienicie pasuje do ucha, a słuchawka doskonale przenosi dźwięk. Ponadto pałąk mimo że z twardego plastiku - ma sprężysty docisk - dzięki czemu słuchawka bardzo pewnie trzyma się ucha. Dzięki mocowaniu na stałe - nie bardzo ma co pęknąć, jak w przypadku Samsunga z pierwszej fotki.

Kolejnym punktem jest aby słuchawka miała jak najmniej przycisków. Trudno bowiem nosić na uchu coś co producent zaopatrzył w pięć guzików i trzy przełączniki dźwigniowe;-) Słuchawka idealna powinna mieć tylko przyciski głośniej/ciszej i przycisk odbierania połączony z włączaniem/wyłączaniem/parowaniem. Dodatkowo przycisk odbierania powinien być rozsądnie umieszczony - producenci zazwyczaj robią go dość dużym, ale nie jest to dobra opcja, bo łatwo wtedy przypadkowo rozłączyć rozmowę podczas np. wsuwania słuchawki do ucha. Znacznie lepiej kiedy przycisk jest mały i nawet lekko wgłębiony w obudowę. To jednak niestety rzadkość na rynku.

To że słuchawka powinna być lekka i mieć dobrą baterię to oczywista oczywistość (cytując klasyka;-), nie ma się tutaj co rozwodzić. Przejdę do kolejnego punktu - po co komu obsługa dwóch urządzeń? Po nic. To że dzisiaj masz jeden telefon nie oznacza że nie będziesz jutro miał dwóch. Na cenę słuchawki ta opcja nie wpływa, a warto mieć taką dualną. Można sobie np. sparować ją dodatkowo z laptopem - wówczas Skype z kompa poleci przez bluetooth do naszej wygodnej słuchawki. Tak samo można skierować kompleksowo cały dźwięk z komputera do słuchawki BT, dzięki czemu można spokojnie obejrzeć np. film na YouTube bez przeszkadzania otoczeniu.

Automatyczne wyłączanie to bardzo fajna rzecz, o ile nieco bardziej zaawansowanie używamy telefonu. Wiele z nich ma bowiem profile czasowe które potrafią wyłączyć BT o zadanej porze. Żeby się nie produkować - przykład. Konfigurujemy telefon aby zawsze o 21 wyłączał bluetooth. Słuchawka kiedy telefon jej zniknie - będzie go przez ok. 10 minut szukać, a potem wyłączy się. Telefon rano ponownie włączy BT, a my - zakładając słuchawkę - włączamy ją. Idealnie jeśli możemy zrobić to właśnie tym samym przyciskiem którym odbieramy połączenia. Dłuższe przytrzymanie, słuchawka rusza do pracy. Dzięki temu rozwiązaniu - rzadziej trzeba ją ładować - czas pracy wydłuża się o dobre 2-3 dni zaoszczędzone na uniknięciu zbędnego nocnego czuwania.

System A2DP to nic innego jak transmisja treści "multimedialnych" kanałem bluetooth. Pierwsze słuchawki umiały tylko przekazywać połączenia głosowe. Później dla potrzeb słuchawek stereofonicznych wymyślono A2DP, a na koniec ktoś wpadł na to że zwykła słuchawka też powinna mieć tą opcję, tym bardziej że jest ona właściwie czysto programowa (specjalny protokół). Co to daje w takiej zwyczajnej słuchawce? Bardzo dużo, szczególnie użytkownikom smartfonów - jeden programik i już każdy SMS przychodzący, mail, rozmowa na czacie - jest czytane wprost do naszego ucha. Bez wyciągania telefonu. Można też słuchać dyskretnie radia, albo ściągniętych podcastów. Do słuchania muzyki średnio się nadaje, ale są i tacy którzy z tego korzystają w tym celu.

System syntezy mowy może wydawać się fanaberią, ale uwierzcie mi - lepiej jak słuchawka mówi czego chce, zamiast wydawać z siebie rozpaczliwe piski wprost do naszego ucha. Zamiast pikać z powodu braku zasięgu, albo słabej baterii - mówi po prostu o rozłączeniu z telefonem, czy też spadku zasilania. Opcja ta ma dodatkową korzyść - osoby które cały dzień noszą słuchawkę - często potrafią zapomnieć o zabraniu telefonu. Słuchawka natychmiast informuje nas o rozłączeniu - trudniej jest zgubić telefon;-)

System redukcji szumów to cenna rzecz dla naszych rozmówców, szczególnie kiedy dużo rozmawiamy na zewnątrz. Podmuchy wiatru, czy hałas uliczny - dla drugiej osoby są bardzo nieprzyjemne, zresztą pewnie sami nie raz mieliście problem z dogadaniem się z kimś kto stoi na zewnątrz. Zaoszczędźmy więc sobie i znajomym problemów i wybieramy słuchawkę z tym dobrodziejstwem. Bardzo wypasione modele potrafią robić aktywne filtrowanie dźwięku. Mają drugi mikrofon, zbierający hałas otoczenia i układ który odejmuje te dźwięki od tego co zebrał z mikrofonu głównego. A modele z półki najwyższej - potrafią zbierać drgania kości szczęki i okolic ucha - na zasadzie laryngofonu (pisałem o tym kiedyś tutaj). Rozmówca w takim przypadku słyszy tylko nasz głos, jakbyśmy w zupełnej ciszy byli.

Wiele słuchawek ma diodę świecącą, która informuje o stanie działania słuchawki. Zazwyczaj mruga z rzadka, meldując w ten sposób ze działa. Kiedy przychodzi połączenie - mruga częściej. W przypadku kończącej się baterii - mruga na czerwono. Dioda mruga, ale nam to i tak nic nie mówi bo mamy słuchawkę na uchu i jej nie widzimy. Błyskanie takiej diody w niektórych dzielnicach, zwłaszcza wieczorem - może nam ściągnąć na głowę kłopoty. Warto pamiętać i zdjąć w takich sytuacjach słuchawkę, jeśli za chwilę nie chcemy wyskoczyć z telefonu... Niestety opcja wyłączenia diody - zazwyczaj nie istnieje. Przeważająca też większość producentów umieszcza ją po zewnętrznej stronie słuchawki. Chyba tylko niektóre modele Nokii mają diodę od wewnątrz.

Z powodów ostrożnościowych nie powinna się też słuchawka rzucać w oczy. Jak najmniej błyszczącego plastiku, kryształków Svarowskiego, diód świecących itp. Ma być dyskretna i pasować do wszystkiego. 

Sporo warunków i jak pisałem na początku - żadna słuchawka dostępna na rynku nie spełnia oczekiwań idealnie. Tanie słuchawki oferują nędzną jakość dźwięku, upierdliwe zakładanie, łatwo spadają, ucho boli po godzinie. Słuchawka nie powinna spaść nawet w biegu. Ma się trzymać ucha pewnie, jak przyrośnięta. Dlatego koniecznie trzeba słuchawkę przymierzyć przed kupnem, potrząsnąć głową, podskoczyć kilkanaście razy, itp. Z doświadczenia powiem ze słuchawki poniżej 90 zł niewarte są nawet spojrzenia. Nie ma też jakiejś konkretnej firmy którą można w ciemno polecić dla każdego. Kiedyś lubiłem słuchawki Nokii, ale przekombinowali z mocowaniami. Obecnie używam Plantronicsa M-50 i spełnia ona większość oczekiwań moich, na brak pałąka z drutu i gumy musiałem przymknąć oko. Dzięki temu mile się zaskoczyłem - pałąk plastikowy, a słuchawka trzyma się znakomicie. 

Co na koniec? Na koniec musicie sami pomyśleć i popytać znajomych którzy słuchawek używają o ich doznania i oceny. Od siebie zalecę przyzwyczajenie się do słuchawki na stałe. Montaż na uchu rano i zdjęcie wieczorem. Inaczej nie ma to większego sensu... Możliwość rozmowy i posiadania wolnych rąk jest bardzo cenna. Zrozumie to każdy kto nauczył się żyć ze słuchawką na uchu;-)








wtorek, 7 sierpnia 2012

Ładowarka Samsung - epilog...

Pisałem 23.07 o problemach z reklamacją ładowarki Samsunga. Kupionej w hurtowni komputerowej w zestawie z uchwytem na szybę. Zakup na fakturę. Procedura reklamacyjna rodem z horroru, ale najlepsze jest zakończenie. Dostałem bowiem korektę faktury, zwrócono mi całkowity koszt zakupu całego zestawu, nie żądając oczywiście zwrotu samego uchwytu. Jest więc on nieco niekompletny, bo brakuje mi doń ładowarki. Mogę oczywiście używać innej, ale jakoś mam w tyle głowy ostrzeżenie że z kolei gwarancja na telefon może zostać anulowana jeśli będę go ładował nieoryginalną ładowarką. A nawet jeśli nie - to wolałbym jednak aby ładowarka miała logo producenta telefonu - to przynajmniej jakieś zabezpieczenie mych roszczeń na wypadek eksplozji baterii w telefonie. Ostatnim punktem za ładowarką oryginalną jest prosty kabel, a nie to skręcane coś, tak popularne wśród zamienników.

Mając zatem zwróconą kasę - postanowiłem nabyć ponownie taki zestaw, w sumie drugi uchwyt mi się przyda. I  niestety dupa zbita - produkt wycofywany, koniec produkcji. Tak oto po ponad miesiącu kończy się historia drobiazgu wartego w produkcji może z 7 zł, oraz wielkiej korporacji z kompletnie kretyńskim systemem obsługi reklamacji. Dziękuję Ci Samsungu za tą lekcję pokory... Więcej nie będę takimi duperelami głowy Wam zawracał, od razu wyrzucę zepsuty sprzęt i grzecznie kupię nowy...


poniedziałek, 23 maja 2011

Laryngofon

Z racji istnienia zapotrzebowania społecznego - dziś o laryngofonach. W Google próżno szukać wiedzy o nich - wszędzie mamy wklejkę zaczynającą się od zdania: "Laryngofon to specyficzna odmiana mikrofonu wyróżniająca się tym, że jego membrana nie jest pobudzana przenoszoną przez powietrze falą dźwiękową, tylko drganiami skóry na szyi w pobliżu krtani." Pochodzi zapewne pierwotnie z Wikipedii i kopiowana jest gdzie popadnie. Postanowiłem więc temat przybliżyć.

Racal Clansman RT

czwartek, 19 maja 2011

Bankowość mobilna w Millennium

Trochę się nam nie ułożyła współpraca z bankiem Millennium, o czym pisałem kilka miesięcy temu. Początkowy mój zapał skutecznie ostudziły pokrętne systemy i męczące procedury - oczywiście w trosce o moje bezpieczeństwo. Stąd też konto to używane jest tylko jako portfel na bieżące zakupy. Raz w miesiącu przelewam tam odliczoną kwotę i za te pieniądze kupujemy z żoną to co niezbędne do jedzenia przez cały miesiąc. W tej roli konto się sprawdza. Nadal najbardziej irytuje mnie logowanie się do systemu za pomocą:
- numeru klienta (osiem cyfr)
- hasła klienta (wyłącznie numeryczne)
- losowych cyfr z Pesel lub numeru dokumentu.



środa, 18 maja 2011

Radio w ASG

Powrócić pora do tematu ASG - jako że obojczyk już prawie sprawny;-) Dzisiaj chciałem poruszyć temat łączności na polu walki na plastikowe kulki;-) Być może painballowcy również skorzystają z zawartych tu informacji, ale nie zaręczam, nie znam specyfiki ich pola walki. 

Na początek należy się zastanowić nad tym czy radio jest wogóle potrzebne. Jeżeli nie jesteś członkiem teamu, grasz zazwyczaj jako samotnik, uczestniczysz w małych strzelankach leśnych - radio jest Ci właściwie zbędne. Możesz je mieć do słuchania, owszem to się przydaje, ale chaos o którym powiem za chwilę - szybko leczy z nasłuchu. Z mojego doświadczenia wynika że samotnemu wilkowi radio jest niepotrzebne. Co nie znaczy że nie może go mieć. 



poniedziałek, 16 maja 2011

Dell Streak

Minął rok odkąd zmieniłem G1 na Motorolę Milestone. To długo. Dlatego nadeszła pora na kolejną zmianę ;-) Padło na Della Streak z ekranem o przekątnej 5". To już nie telefon, a jeszcze nie tablet. Takie urządzenie stoi okrakiem między dwiema rodzinami, ale w moim wypadku zostało mianowane telefonem, bo potrzebuję głównie tej roli. Producent jednak twierdzi że to tablet z funkcją telefonowania - co niestety zostało wyraźnie podkreślone w kilku momentach o których napiszę poniżej. Mój Dell jest bardzo przemyślanym wyborem, nie kierowałem się impulsem, starannie przeanalizowałem potrzeby i możliwość ich zaspokojenia przez urządzenia dostępne na rynku. 

Streak, przy niemałej Motoroli Milestone

Streak 5 nie jest dla każdego. To jest jasne jak tylko na niego spojrzymy. Jest duży i dobrze leży w ręce kogoś kto ma minimum 175 cm wzrostu. Osoby mniejsze po prostu będą miały problem z trzymaniem go. W moim wypadku przy 182 cm - ten kłopot nie istnieje;-) Mogę go też przyłożyć do ucha i porozmawiać bezpośrednio. Mimo rozmiarów - jeszcze nie razi. Zresztą prawdziwy miłośnik gadżetów nie może przejmować się takimi duperelami;-) W moim konkretnym przypadku wielkość Streaka nie ma i tak znaczenia - rano zakładam na ucho słuchawkę Bluetooth, a wieczorem zdejmuję. Nie lubię prowadzić rozmów z telefonu trzymanego w ręce, a dziennie spędzam około godziny (czasem więcej) na ustalaniu masy drobiazgów przez telefon. Streak nie zmieści się też do kieszeni spodni, jak każdy inny telefon. Ja noszę go w kieszeni bluzy, lub torbie na drobiazgi - nie przeszkadza mi ten rozmiar. Gdyby miał siedem cali - to byłby już problem. 

czwartek, 24 lutego 2011

Coś w sam raz dla mnie

Przeglądając pewne forum - natknąłem się na krótki filmik który urzekł mnie tak bardzo, że postanowiłem się nim podzielić z czytelnikami mojego słitaśnego blogaska;-) Oto wspomniane dzieło - koniecznie z dźwiękiem:


Genialna prostota! No i jakże cenna rada dla wielu użytkowników;-) Aczkolwiek z ręką na sercu - nie mogę na swoich narzekać - rzadko się zdarza aby ktoś zadzwonił nie restartując uprzednio komputera. Uczą się;-)

czwartek, 10 lutego 2011

Pożar w Nokii

Coś o czym mówiłem od dawna wśród znajomych - Szef Nokii: "Nasza platforma stoi w ogniu". Nigdy nie lubiłem telefonów od fińskiego giganta. Zawsze uważałem je za upierdliwe w obsłudze i niewygodne. Szczególnie Symbian w Nokii E51 zalazl mi za skórę. Nazwać ten telefon smartphonem było poważnym nadużyciem semantycznym ze strony Nokii. A teraz sami głośno powiedzieli ze sa w czarnej dupie... Co wiedziałem od lat. Wybór nowego Windowsa też  będzie strzałem w stopę (nędzna penetracja rynku i równie nędzne jak Symbian możliwości - brak sensownego ekosystemu). O czym przekonamy się za jakieś dwa lata.

EDIT - post powyższy opublikowałem za pomocą mobilnego Bloggera, czekając w wietnamskim barze na podanie jedzenia. Studiowałem Google Readera i subskrybowane kanały - a tam znalazłem wspomnianą notkę o Nokii. Tak więc mobilny Blogger daje radę, a ekosystem Google wciąga nosem inne;-)

sobota, 5 lutego 2011

Rodzinka w Guglu

Rok temu dałem córce mojej swojego starego iPhone (model z pierwszej serii, ale nadal w doskonałej kondycji i działa bez zarzutu). Dziecko zadowolone było, internet w ramach domowego WiFi hasał, pocztę sprawdzić mogła - w końcu dzisiejsza młodzież posługuje się wieloma internetowymi usługami - dla nich to zwykła codzienność. iPhone rok przepracował w ręku córki i nawet nie jęknął, ale za to jęknęło dziecko - CHCĘ ANDROIDA! Trochę się zdziwiłem, no ale chyba wie czego chce. Zatem pozostało z racji okresu świąteczno-prezentowego - życzenie spełnić. 

Jako że potomstwo używało Play na kartę - ograniczyłem wybór do tego operatora. W promocji dostępny był HTC Wildfire, z całkiem zgrabnym abonamentem z pakietem danych. Idealnie. Wycieczka do salonu w pobliżu, pół godzinki, numer przeniesiony do oferty abonamentowej, umowa, podpis itp... Pozostało skonfigurować telefon, objaśnić używanie. Sam proces przeniesienie kontaktów był prosty, bo w iPhone dziecko miało ustawioną synchronizację z usługą Google za pomocą protokołu Exchange. Tak więc po wpisaniu adresu email i hasła - telefon sam sobie pobrał kontakty itp. 

wtorek, 25 stycznia 2011

Pożegnałem Gadu Gadu

Rok temu napisałem tą notkę. Wczoraj rozstałem się z protokołem Gadu-Gadu. Mam nadzieję że definitywnie;-) Podjąłem taką decyzję, gdyż coraz bardziej irytowała mnie niemożność wygodnego korzystania z komunikatora na kilku komputerach i telefonie. Oczywiście nie jest problemem zainstalowanie klientów na wszystkim czego używamy, ale to mocno upierdliwe bo historia rozmów nie jest w jednym miejscu, są problemy z przełączaniem dostępności, no i GG to jednak zamknięty protokół. Dlatego podjąłem decyzję o rezygnacji z jego używania w sposób bezpośredni. Jako główny protokół wybrałem Gtalka i podpiąłem do niego transporty GG. Musiałem tak zrobić ze względu na kilku znajomych którzy są antykomputerowi i już skonfigurowanie Gadu Gadu było dla nich dużym wyzwaniem;-)

Korzyści jakie odniosłem z przenosin - po pierwsze wszystkie rozmowy mam zarchiwizowane w koncie Google i nie ma znaczenia z której maszyny i klienta rozmawiałem. Po drugie - mogę się komunikować wygodnie za pomocą telefonu z Androidem i nie muszę w tym celu mieć na nim odpalonego drugiego komunikatora - wszystko dzieje się we wbudowanym Talk'u. Pewną wadą jest to, że nikt kogo nie mam w kontaktach nie może do mnie napisać za pomocą GG. Najpierw musi mnie poinformować iż chce korzystać z tego protokołu i podać mi swój numer. Dla wielu osób to może być poważna wada, ale dla mnie jest poważną zaletą - nareszcie zero znudzonych dupeczek które zawracają człowiekowi głowę od rana - "poklikash?'. 

Co i jak trzeba skonfigurować aby pozbyć się GG? Zapraszam do lektury...

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Motorola przeprasza użytkowników

Nie, nie - nie Motorola cała, a tylko polski oddział. Wiedzą bowiem że mają stado ciężko wkurwionych klientów - których dzięki uprzejmości amerykańskiej centrali nabili w buteleczkę jak złoto. Pisałem pół roku temu tą notkę. Od pół roku NIC się nie zmieniło. Aktualizacji do 2.2 dla Milestone nadal nie ma, bootloader nadal jest zablokowany. Telefon z potężnym potencjałem stoi w miejscu, bo najpierw były debaty czy dać klientom 2.2, a jak uradzono że dać - to pojawił się problem terminu. Mowa była o III kwartale 2010, potem o IV, teraz stoi na I kwartale 2011. Bardzo precyzyjne określenie czasu jak na firmę pracującą w elektronice i telekomunikacji. Użytkownicy są rozpaleni do białości, bo wielu kupowało ten telefon kierując się jakością wykonania i świadomością że bez problemu udźwignie on update, który Motorola obiecywała dość mętnie.

Sytuacja stała się całkiem zabawna, kiedy to Motorola na początku 2011 roku przeprosiła fanów na Facebooku. Jak wspomniałem na początku - zrobił to polski oddział. Użytkownicy nie pozostawili suchej nitki na Motoroli w komentarzach. Na ponad 80 wpisów może kilka jest neutralnych. Reszta to obietnice pt. "nigdy więcej Motoroli" - czyli to co ja sam napisałem pół roku temu na tym blogu.

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Bezpieczeństwo danych w telefonie

W XXI wieku coraz popularniejsze stają się wszystkomające i wszystkowiedzące komórki - czyli smartfony. Już dzisiaj zawierają oprócz listy kontaktów - maile, dokumenty prywatne i służbowe, hasła, skonfigurowane rozmaite oprogramowanie - to potężna baza wiedzy i możliwości. Za dwa lata najdalej - w komórce będziemy mieli kartę płatniczą. Komórka jest naszym pomocnikiem, przedłużeniem pamięci. Zbyt łatwo jednak ją stracić. Dlatego w cyklu mądry Polak PRZED szkodą - trzeba coś przedsięwziąć. Zestaw porad dotyczył będzie Androida, ale nic nie stoi na przeszkodzie w znalezieniu oprogramowania na inne platformy. 

Pierwszą, absolutnie podstawową sprawą jest oczywiście pilnowanie swojego telefonu. Nie zostawianie go gdzie popadnie, noszenie w kieszeni do której dostęp nie jest najłatwiejszy itd. To wie każdy, dlatego nie będę rozwijał tego wątku. Nawet najlepsze pilnowanie nie pomoże - czasem telefon zginie, zostanie skradziony, wypadnie z ręki na moście, rozjedzie go autobus, albo ktoś wyrwie go nam z ręki na ulicy i rączo ucieknie.  

poniedziałek, 13 grudnia 2010

Dropbox - po co mi to?

Niedawno ze zdziwieniem odkryłem, że są ludzie którzy nie znają Dropboxa. Żyją nie korzystając z niego. Dziwne;-) Postanowiłem pomóc i wskazać do czego Dropbox może się w nowoczesnym świecie przydać. Artykuł ten zahaczy dodatkowo o dwa programy - KeePass Password Safe i CamScanner  Na początek krótkie info o samym Dropboxie - to wirtualny katalog w którym możemy za darmo przechowywać do 2GB danych. Dostępny jest w Windows za pomocą małego programiku, który pilnuje aby katalog na naszym komputerze był zsynchronizowany z serwerem. Katalog lokalnie zazwyczaj znajduje się w Moich Dokumentach. I tyle wiedzy ogólnej;-) Jeśli siadamy do komputera na którym nie ma zainstalowanej aplikacji - możemy się dostać do swoich plików na serwerze po prostu przez przeglądarkę internetową. Zaś na Androidzie, iPhone i paru innych urządzeniach - za pomocą małego, specjalnego klienta. 

Okienko Dropboxa

piątek, 10 grudnia 2010

Szybkie szukanie w kontaktach

Android jest systemem "mocno niedopracowanym". Stwierdzenie celowo wziąłem w cudzysłów, gdyż nie jest do końca prawdziwe. Można bowiem rozszerzyć możliwości telefonu właściwie bez większych ograniczeń. Ostatnio kolega "odkrył" że Android nie wyszukuje kontaktów po polach innych niz imię i nazwisko, oraz numer telefonu. A w przypadku dużej książki, gdzie kontaktów odpowiednio opisanych są setki - to poważny problem. Czasem trzeba szukać po polu firma, czasem po polu notatki. I tutaj z pomocą przychodzi jak zwykle niezawodny Market. Pierwszym programem na który trzeba zwrócić uwagę jest dialer Star Contact.




środa, 8 grudnia 2010

Backup SMS po raz wtóry

Półtora roku temu popełniłem artykuł o sms i ich backupie. Jednak to kawał czasu, a tymczasem w Markecie pojawił się nowy, fajniejszy program. Nazywa się całkiem podobnie - SMS Backup+. Autor reklamuje go jako zgodnego z SMS Backup, tyle że wzbogaconego o zrzut logu połączeń i MMS wraz z załącznikami. Na dodatek program ten umie przywrócić dane w telefonie, co jest ciekawe, bo zrzut danych następuje w formie emaila z odpowiednią etykietą. Jako że namiętnie używałem SMS Backup - nowa wersja nie była mi obojętna i natychmiast po jej znalezieniu - zainstalowałem i przetestowałem.



poniedziałek, 6 grudnia 2010

Kto to jest???

Każdy kto używa telefonu do pracy i ma w nim kilkaset numerów - prędzej czy później zaczyna się w tym gubić. Nie pamięta się kim był kolejny Antoś, którego zapisaliśmy w książce telefonicznej, a z opisu nijak nie wynika. Numer też na oko nieznany. Nawet jeżeli mamy porządek w swojej książce, każdy numer opisany notatką, miejscem pracy, adresem, czasem i zdjęciem opatrzony - to i tak w momencie kiedy dzwoni nasz telefon z Androidem - widzimy tylko imię, nazwisko i numer przychodzący. Za mało!


niedziela, 5 grudnia 2010

Oszczędzanie prądu w Androidzie

Jakieś niecałe 15 lat temu komórka była duża, miała dużą klawiaturę, mały wyświetlacz i baterię która starczała na jakieś 3 dni. Wyścig zbrojeń wśród producentów dotyczył czasu pracy bez ładowania i ewentualnie dzwonków polifonicznych. Rekord padł jakieś 10 lat temu - Ericsson T39 z baterią 2100mAh potrafił pracować bez ładowania ok. trzech tygodni. Chyba żaden ówczesny telefon czegoś takiego nie potrafił. Lata mijały, malały telefony, ich klawiatury, rosły ekrany, baterie pozostawały na poziomie rzędu 1400-1600mAh. Nadszedł rok 2009 - polska premiera G1. Akumulator nieduży, klawiatura się cudem ostała, ekran byczy. Czas pracy - 12h. Nędza. Motorola Milestone - czas pracy góra doba. Też nędza. Dziesięć lat wcześniej, do wspomnianego Ericssona można było kupić różne akumulatory. Niestety te czasy odeszły - jest to co producent dał. Trzeba więc bronić się inaczej przed pazernością telefonu na energię. Programowo! Zatem do dzieła.


poniedziałek, 29 listopada 2010

Nostalgicznie;-)

Ostatnio będąc u znajomych rozmowa zeszła na tematy techniki, rozwoju technologii i przyspieszania świata. Porównywaliśmy jak korzystamy z dobrodziejstw współczesnego świata, co dla kogo się w nowoczesnych urządzeniach liczy, czego oczekujemy. Całkiem zabawnie zrobiło się jednak dopiero wtedy kiedy sięgnęliśmy pamięcią wstecz. W czasy wcale nie tak odległe jakby ktoś mógł sądzić, bo do roku 1989 najdalej. I okazało się że wiele rzeczy które nas otaczają to coś co nie istniało chwilę temu, a już dzisiaj sobie bez tego nie wyobrażamy życia. Pokusiłem się więc o małe zestawienie takich technologii i produktów które są niezbędne wręcz w codziennym życiu. Listę odnoszę do Polski (proszę więc mi nie mówić że gdzieś indziej to już było) i nie mówię o dacie wynalezienia czegoś, tylko o trafieniu pod strzechy masowo;-)