Poszukaj w Google...

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą software. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą software. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 marca 2013

Home.pl i serwer NNTP

Nieliczne już dinozaury pamiętają co to Gopher, Fidonet i inne dawno wymarłe usługi internetowe. Kolejną umierającą usługą jest NNTP. Popularnie zwana news. Usługa gdzie ludzie mogli wymieniać się wiadomościami na określone tematy (podzielone na grupy). Wymagało to posiadania odpowiedniego programu - tzw. czytnika i adresu serwera news. Serwery news wymieniały między sobą wiadomości, synchronizując je w regularnych odstępach czasu, dlatego nie miało znaczenia z jakiego serwera korzystamy, o ile był on sprzęgnięty z ogólnodostępnym systemem newsserwerów. W dużym uproszczeniu przypominało to otrzymywaniem emailem wiadomości od wielu różnych osób, dyskutujących o pewnym zagadnieniu  i odpowiadając na taką wiadomość - odpisywaliśmy jednocześnie wszystkim. 

Powstanie forów internetowych przyspieszyło upadek NNTP - spadła liczba aktywnych użytkowników, tym bardziej że trzeba było mieć pewną wiedzę na temat konfiguracji czytnika i wiedzieć który serwer dopuści nas do korzystania. A z tym było różnie - serwery sprawdzały IP usera, jego wpisy revDNS i inne cuda, aby dopuścić tylko uprawnionych. Niektóre zaś serwery wymagały posiadania konta użytkownika i nie zwracały uwagi na to z jakiej sieci użytkownik pisze, byle się poprawnie zalogował. Taki serwer miała gazeta.pl, oraz home.pl. Gazeta ubiła swoją maszynę jakoś z rok temu, a teraz to samo zrobiło home.pl. Z dniem 5.03.2013 wyłączyli newsserwer news.home.net.pl. Pozostawiając na lodzie użytkowników.

Można by powiedzieć - ich prawo. Otóż nie. Gazeta dawała wstęp na swój serwer za darmo - wystarczyło mieć pocztę w ich domenie. Home dawało dostęp do serwera swoim płacącym za ich usługi klientom, jako wartość dodaną. Wyłączając serwer - zachowało się jak operator kablówki który do woli regularnie wyłącza i włącza kanały tv. Płaciliśmy za to i to całkiem niemało. Zostaliśmy lakonicznym komunikatem poinformowani że za 6 dni Home wyłączy serwer. No to trochę krótki czas, nie dało się zorganizować sensownego protestu, ale wielu z nas napisało do home.pl z żądaniem niewyłączania serwera news. Dostaliśmy standardowe odpowiedzi że możemy turlać beret bo decyzja podjęta, a jak bardzo chcemy - to tu jest link do listy innych newsserwerów. Link ze stanem na 2009 rok, więc baaaaardzo przydatny. 

Żaden marketingowy i księgowy łeb w Home nie wpadł na to że serwer który identyfikuje usera po loginie i haśle, a nie IP jest w dzisiejszych czasach bezcenny. Bo komputery stały się przenośne i korzystają z różnych sieci i chcemy mieć dostęp do NNTP bez oglądania się na to jakie mamy revDNS. Mamy naprawdę w dupie to że Wy, Drodzy Marketingowcy nie umiecie zmarketoidować (fajne mi słowo wyszło) tej płaszczyzny internetu. News jest wolne od spamu reklamowego i bannerów i innego gówna którego pełno w sieci. Ma swoich wiernych fanów, mimo że jest usługą już bardzo niszową. Nie ma w nim takiego zalewu kretynów jak na ogólnych forach - np. Onetu. Onetowe fora to jest klasa sama dla siebie - niedługo będą wykorzystywane w onkologii - pacjenci już po godzinie czytania tychże forów zaczynają się cieszyć z tego że mają raka. News to jest ostoja spokoju, merytorycznych dyskusji, zaufania i wzajemnego szacunku. Może nie na wszystkich grupach, ale na większości tak właśnie się dzieje.

Chcemy mieć dobrze działający serwer news i taki mieliśmy. Jednakże ktoś wyjął wtyczkę z gniazdka. Bo serwer zużywał prąd. Posłuchaj odpowiedzialny za to człowieku - PŁACIŁEM ZA TEN SERWER UTRZYMUJĄC SWOJE DOMENY I HOSTINGI W WASZEJ FIRMIE!!! Zaoszczędziliście prąd, a straciliście sporo na wizerunku. Krecha w poprzek. W dobie wirtualizacji - wystarczyło tą maszynę tak właśnie przełączyć. Nawet byście nie zauważyli że istnieje...

A teraz skoro tego nie zrozumieliście - to zrozumiecie brak moich pieniędzy. Przenoszę swoich skromnych kilka domen, oraz kilkanaście domen moich klientów gdzie indziej. Hostingi też zabieram. Cieszcie się dalej swoim 15-to leciem i nową szatą graficzną strony. Długiego życia Wam nie wróżę z takim podejściem do potrzeb klientów. 

Wasz wkurwiony, były już klient...

czwartek, 19 maja 2011

Bankowość mobilna w Millennium

Trochę się nam nie ułożyła współpraca z bankiem Millennium, o czym pisałem kilka miesięcy temu. Początkowy mój zapał skutecznie ostudziły pokrętne systemy i męczące procedury - oczywiście w trosce o moje bezpieczeństwo. Stąd też konto to używane jest tylko jako portfel na bieżące zakupy. Raz w miesiącu przelewam tam odliczoną kwotę i za te pieniądze kupujemy z żoną to co niezbędne do jedzenia przez cały miesiąc. W tej roli konto się sprawdza. Nadal najbardziej irytuje mnie logowanie się do systemu za pomocą:
- numeru klienta (osiem cyfr)
- hasła klienta (wyłącznie numeryczne)
- losowych cyfr z Pesel lub numeru dokumentu.



środa, 18 maja 2011

PałerPoint i problem

Ostatnio natknąłem się na taki komunikat w Power Point:

"Program Powerpoint nie może wyswietlić niektórych fragmentów tekstu, obrazów lub obiektów na slajdach poniewaz zostały one uszkodzone" i coś tam dalej.

Wyświetlone zostają białe slajdy, lub brakuje tylko częśći zawartości. Problem dotyczy tylko Office 2003, a jego przyczyną jest jedna z ostatnich poprawek do PowerPointa. Konkretnie Security Update o numerku KB 2464588. Należy wejść do Panelu sterowania, odpalić Dodaj/usuń programy, włączyć wyświetlanie aktualizacji. Następnie odszukać na liście Microsoft Office i poniżej będzie owa poprawka. Klikamy w usuń i problem rozwiązany. Smacznego.

poniedziałek, 16 maja 2011

Dell Streak

Minął rok odkąd zmieniłem G1 na Motorolę Milestone. To długo. Dlatego nadeszła pora na kolejną zmianę ;-) Padło na Della Streak z ekranem o przekątnej 5". To już nie telefon, a jeszcze nie tablet. Takie urządzenie stoi okrakiem między dwiema rodzinami, ale w moim wypadku zostało mianowane telefonem, bo potrzebuję głównie tej roli. Producent jednak twierdzi że to tablet z funkcją telefonowania - co niestety zostało wyraźnie podkreślone w kilku momentach o których napiszę poniżej. Mój Dell jest bardzo przemyślanym wyborem, nie kierowałem się impulsem, starannie przeanalizowałem potrzeby i możliwość ich zaspokojenia przez urządzenia dostępne na rynku. 

Streak, przy niemałej Motoroli Milestone

Streak 5 nie jest dla każdego. To jest jasne jak tylko na niego spojrzymy. Jest duży i dobrze leży w ręce kogoś kto ma minimum 175 cm wzrostu. Osoby mniejsze po prostu będą miały problem z trzymaniem go. W moim wypadku przy 182 cm - ten kłopot nie istnieje;-) Mogę go też przyłożyć do ucha i porozmawiać bezpośrednio. Mimo rozmiarów - jeszcze nie razi. Zresztą prawdziwy miłośnik gadżetów nie może przejmować się takimi duperelami;-) W moim konkretnym przypadku wielkość Streaka nie ma i tak znaczenia - rano zakładam na ucho słuchawkę Bluetooth, a wieczorem zdejmuję. Nie lubię prowadzić rozmów z telefonu trzymanego w ręce, a dziennie spędzam około godziny (czasem więcej) na ustalaniu masy drobiazgów przez telefon. Streak nie zmieści się też do kieszeni spodni, jak każdy inny telefon. Ja noszę go w kieszeni bluzy, lub torbie na drobiazgi - nie przeszkadza mi ten rozmiar. Gdyby miał siedem cali - to byłby już problem. 

sobota, 14 maja 2011

Rootowanie Della Streak

Opis dotyczy tylko wersji softu 2.2.2 i oczywiście nie biorę żadnej odpowiedzialności za działania użytkowników. Jeśli coś z tego co napisałem poniżej jest niezrozumiałe - nie dotykaj się do telefonu;-) Jeśli nie wiesz czy root Ci się do czegoś przyda - nie rób go. Jeśli jednak jesteś gotów to czytaj dalej.

Aby dokonać zabiegu niezbędne jest zainstalowanie sterowników ADB w komputerze - najprościej zainstalować dostarczone przez Della oprogramowanie do synchronizacji telefonu z komputerem. Niestety straszna to kobyła. Druga opcja to poszukanie w necie Fastboot interface (Google USB ID) - to składnik SDK dla Androida. 

Krok następny - to pobranie kilku paczek - pierwsza, druga i  trzecia. Rozpakowujemy pierwszą i zmieniamy nazwę pliku fastboot-windows.exe na fastboot.exe. Rozpakowujemy drugą i wyjmujemy z niej plik - jedyny jaki tam jest i kopiujemy do pierwszego katalogu. Trzecią paczkę w takiej postaci jak jest - kopiujemy na kartę pamięci w telefonie (Superuser.zip). 

wtorek, 26 kwietnia 2011

SP1 do Windows Seven

Microsoft wypuścić raczył Service Pack oznaczony numerkiem jeden - do swojego ostatniego dziecka na rynku systemów biurkowych. Wtrynili to już nawet do Update Service - zatem musiałem zainstalować na maszynie testowej, zanim zezwolę pozostałym na użycie tegoż. Jak zwykle zupełnie mnie nie interesuje co on poprawia, naprawia, zmienia. Od tego są onaniści programowi, jak coś będzie nie tak - fora i portale pełne będą żali że coś znowu źle działa i żeby absolutnie nie instalować. Mnie tradycyjnie interesuje tylko to, czy po zapodaniu arcydzieła programistycznego wszystko w maszynach produkcyjnych będzie działać - bez konieczności angażowania mnie w jakieś dodatkowe działania;-)

wtorek, 15 marca 2011

Internet Explorer 9 - gorące badania

Microsoft udostępnił swoją przeglądarkę internetową w wersji numer 9. Nie działa ona już na XP - wymaga co najmniej Visty. Jako użytkownik Seven w wersji 64bit - postanowiłem zbadać co nowego zaoferował największy producent software na świecie. Od razu uprzedzam że będę subiektywny - bo IE nienawidzę i wiem dokładnie za co. Zawiera on zestaw pewnych diabelnie mnie irytujących błędów i niedoróbek. Z wersji na wersję - one nadal tam są. Zatem lecimy z testem na gorąco. 

Wszedłem na stronę Microsoft i widzę do pobrania instalator o masie jakichś 2MB - dobrze oczywiście wiem że to instalka online - a więc resztę sobie dossie sama. Szukam więc wersji offline - z ciekawości ile waży. I co? I jak zwykle - 35MB. Wieeeeelka krowa. Dla porównania - instalka Opery to 8,9MB. I niczego nie dociąga. Pliczek się na szczęście szybko ściągnął - albo marne zainteresowanie, albo mają dobre serwery;-). Instalujemy zatem. I oto mym oczom objawia się instalator który mnie o nic nie pyta. Na nic nie mam wpływu - instaluje się gdzie chce i jak chce. W Operze i Firefoxie można zdecydować o miejscu docelowym itp. Wiem że IE jest częścią Windows i dlatego ma ściśle ustalony sposób instalacji - ale naprawdę nie zaszkodziłby Windowsowi rozwód z IE. Ja osobiście używam innego eksploratora plików niż wbudowany IE i bardzo by mnie ucieszyło gdyby IE nie był tak wszyty w Windows. Czas instalacji tego cuda - ok. 3 minut na procesorze i5. MARNIE. I na deser restart obowiązkowy. Długotrwały bo z elementami konfiguracji systemu i stosowania aktualizacji. W sumie całość operacji to 6 minut. DNO. 

środa, 23 lutego 2011

Windows Seven 64bit i stara drukarka

Dzisiaj krótko - szybkie rozwiązanie problemu, na który się właśnie natknąłem, a w sieci jakoś słabo z informacją było. Zatem notka dla innych nieszczęśników którzy używają systemów 64bit ze stajni Microsoft.

Moja drukarka to Oki 14ex, podłączona za pomocą małego printserverka Dlink do sieci domowej. Po wifi drukuje na niej kilka komputerów - głównie XP, ale również testowy Seven 32bit nie zgłaszał problemów. Dopiero nowy laptop z Seven 64bit powiedział głośno NIE. Sterowniki na stronie Oki pochodzą sprzed 10 lat i niestety nowszych nie ma. W sieci nie natknąłem się na warte uwagi informacje, poza tymi iż systemy 64bit są nowoczesne i trzeba ich używać, a sterownikami do urządzeń się nie martwić, tylko kupić nowe, wspierane urządzenia. A takiego wała... Moja Oki działa bez zarzutu od lat, toner kosztuje 15 zł i dosypuje się go ze słoiczka i jak na moje potrzeby drukarskie jest genialnie prosta, cicha i tania. No i mam drugą na zapas;-)

piątek, 18 lutego 2011

Bileciki do kontroli

Mieszkam w Warszawie już całkiem sporo lat, ale jako zmotoryzowany mieszkaniec z rzadka korzystałem z komunikacji miejskiej. Raz jeden miałem naładowaną do pełna Warszawską Kartę Miejską i dojeżdżałem przez miesiąc do pracy - bo akurat żadnych delegacji nie miałem. Zawsze jakoś tak pechowo się składało że częste wyjazdy służbowe powodowały ekonomiczny bezsens posiadania zakodowanego biletu 30 dniowego. Z drugiej strony - irytowało mnie że nie mogę na WKM zakodować np. 50 sztuk biletów jednorazowych lub czasowych i spokojnie zużywać w miarę potrzeby. Kupowanie biletów w nocy nie należy bowiem do czynności prostych. Co prawda od roku stawiane są automaty biletowe, ale nie jest ich jeszcze na tyle dużo aby móc się na nie zdać. O konieczności posiadania pieniędzy nie wspomnę.

Z powyższych powodów zainteresowałem się jakiś czas temu opcją MPay, ale długa lista kodów do wbijania z klawiatury i brak wsparcia w wygodny sposób ze strony mojego operatora - skutecznie mnie do tego zniechęciły. Dlatego pojawienie się na rynku warszawskim firmy SkyCash spowodowało że przyjrzałem się ich ofercie. Z grubsza patrząc - oferta wprost wymarzona dla mnie. Mogę kupić bilet bez pieniędzy, bez zapamiętywania kodów, bez szukania automatu, lub męczenia kierowcy pojazdu. Wystarcza mi moja komórka. Jest ciekawie - zatem przymierzyłem się do testów.

sobota, 5 lutego 2011

Szybki test Bloggera

Google udostępniło aplikację do wygodnego publikowania na blogu w oparciu o blogspot.com. I chyba koncertowo spieprzyli prosty program. Byłem właśnie w Tesco, kiedy to nudząc się między półkami postanowiłem przestestować mobilne blogowanie. Nie udało się;-( Aplikacja wywalała się przy próbie dodania zdjęcia - zarówno wprost z aparatu, jak i z galerii. Próbowałem ze cztery razy - efektem wymuszone zamknięcie aplikacji. Całe szczęście że nie przepadał przy tym wprowadzony tekst - bo to już by mnie zapieniło do białości - klepanie na małych klawiaturkach do najprzyjemniejszych nie należy.


Główny ekran aplikacji


Ekran z "zawieszonym" wpisem. Nic się nie daje z nim zrobić.

Postanowiłem więc opublikować notkę bez zdjęcia. W końcu po co komu fotka wózka w Tesco z paczką krewetek i piwem? Zatem publikuję - klikam w stosowny przycisk i zaczęło się długie i bezradne kręcenie kółeczkiem. Kręciło się i kręciło z 5 minut. Efekt żaden. Przerwałem to więc restartem telefonu. Po restarcie bez problemu opublikowałem pusty post - taki zupełnie bez tytułu - jak na moje proste oko, to system nie powinien na to pozwolić;-) Mój pierwszy post był na liście jako opublikowany. Tyle że nie było go na blogu. Nie mogę go też usunąć z aplikacji, ani wyedytować, a bez problemu mogę to zrobić z tym pustym. Słowem - poważny fakap. Liczę na to że Google szybko poprawi swój produkt - bo widzę dużą przydatność tej aplikacji do moich celów. Oczywiście wysłałem zgłoszenia przy zwisie aplikacji, mam nadzieję że to pomoże ja poprawić...

Rodzinka w Guglu

Rok temu dałem córce mojej swojego starego iPhone (model z pierwszej serii, ale nadal w doskonałej kondycji i działa bez zarzutu). Dziecko zadowolone było, internet w ramach domowego WiFi hasał, pocztę sprawdzić mogła - w końcu dzisiejsza młodzież posługuje się wieloma internetowymi usługami - dla nich to zwykła codzienność. iPhone rok przepracował w ręku córki i nawet nie jęknął, ale za to jęknęło dziecko - CHCĘ ANDROIDA! Trochę się zdziwiłem, no ale chyba wie czego chce. Zatem pozostało z racji okresu świąteczno-prezentowego - życzenie spełnić. 

Jako że potomstwo używało Play na kartę - ograniczyłem wybór do tego operatora. W promocji dostępny był HTC Wildfire, z całkiem zgrabnym abonamentem z pakietem danych. Idealnie. Wycieczka do salonu w pobliżu, pół godzinki, numer przeniesiony do oferty abonamentowej, umowa, podpis itp... Pozostało skonfigurować telefon, objaśnić używanie. Sam proces przeniesienie kontaktów był prosty, bo w iPhone dziecko miało ustawioną synchronizację z usługą Google za pomocą protokołu Exchange. Tak więc po wpisaniu adresu email i hasła - telefon sam sobie pobrał kontakty itp. 

wtorek, 25 stycznia 2011

Pożegnałem Gadu Gadu

Rok temu napisałem tą notkę. Wczoraj rozstałem się z protokołem Gadu-Gadu. Mam nadzieję że definitywnie;-) Podjąłem taką decyzję, gdyż coraz bardziej irytowała mnie niemożność wygodnego korzystania z komunikatora na kilku komputerach i telefonie. Oczywiście nie jest problemem zainstalowanie klientów na wszystkim czego używamy, ale to mocno upierdliwe bo historia rozmów nie jest w jednym miejscu, są problemy z przełączaniem dostępności, no i GG to jednak zamknięty protokół. Dlatego podjąłem decyzję o rezygnacji z jego używania w sposób bezpośredni. Jako główny protokół wybrałem Gtalka i podpiąłem do niego transporty GG. Musiałem tak zrobić ze względu na kilku znajomych którzy są antykomputerowi i już skonfigurowanie Gadu Gadu było dla nich dużym wyzwaniem;-)

Korzyści jakie odniosłem z przenosin - po pierwsze wszystkie rozmowy mam zarchiwizowane w koncie Google i nie ma znaczenia z której maszyny i klienta rozmawiałem. Po drugie - mogę się komunikować wygodnie za pomocą telefonu z Androidem i nie muszę w tym celu mieć na nim odpalonego drugiego komunikatora - wszystko dzieje się we wbudowanym Talk'u. Pewną wadą jest to, że nikt kogo nie mam w kontaktach nie może do mnie napisać za pomocą GG. Najpierw musi mnie poinformować iż chce korzystać z tego protokołu i podać mi swój numer. Dla wielu osób to może być poważna wada, ale dla mnie jest poważną zaletą - nareszcie zero znudzonych dupeczek które zawracają człowiekowi głowę od rana - "poklikash?'. 

Co i jak trzeba skonfigurować aby pozbyć się GG? Zapraszam do lektury...

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Motorola przeprasza użytkowników

Nie, nie - nie Motorola cała, a tylko polski oddział. Wiedzą bowiem że mają stado ciężko wkurwionych klientów - których dzięki uprzejmości amerykańskiej centrali nabili w buteleczkę jak złoto. Pisałem pół roku temu tą notkę. Od pół roku NIC się nie zmieniło. Aktualizacji do 2.2 dla Milestone nadal nie ma, bootloader nadal jest zablokowany. Telefon z potężnym potencjałem stoi w miejscu, bo najpierw były debaty czy dać klientom 2.2, a jak uradzono że dać - to pojawił się problem terminu. Mowa była o III kwartale 2010, potem o IV, teraz stoi na I kwartale 2011. Bardzo precyzyjne określenie czasu jak na firmę pracującą w elektronice i telekomunikacji. Użytkownicy są rozpaleni do białości, bo wielu kupowało ten telefon kierując się jakością wykonania i świadomością że bez problemu udźwignie on update, który Motorola obiecywała dość mętnie.

Sytuacja stała się całkiem zabawna, kiedy to Motorola na początku 2011 roku przeprosiła fanów na Facebooku. Jak wspomniałem na początku - zrobił to polski oddział. Użytkownicy nie pozostawili suchej nitki na Motoroli w komentarzach. Na ponad 80 wpisów może kilka jest neutralnych. Reszta to obietnice pt. "nigdy więcej Motoroli" - czyli to co ja sam napisałem pół roku temu na tym blogu.

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Bezpieczeństwo danych w telefonie

W XXI wieku coraz popularniejsze stają się wszystkomające i wszystkowiedzące komórki - czyli smartfony. Już dzisiaj zawierają oprócz listy kontaktów - maile, dokumenty prywatne i służbowe, hasła, skonfigurowane rozmaite oprogramowanie - to potężna baza wiedzy i możliwości. Za dwa lata najdalej - w komórce będziemy mieli kartę płatniczą. Komórka jest naszym pomocnikiem, przedłużeniem pamięci. Zbyt łatwo jednak ją stracić. Dlatego w cyklu mądry Polak PRZED szkodą - trzeba coś przedsięwziąć. Zestaw porad dotyczył będzie Androida, ale nic nie stoi na przeszkodzie w znalezieniu oprogramowania na inne platformy. 

Pierwszą, absolutnie podstawową sprawą jest oczywiście pilnowanie swojego telefonu. Nie zostawianie go gdzie popadnie, noszenie w kieszeni do której dostęp nie jest najłatwiejszy itd. To wie każdy, dlatego nie będę rozwijał tego wątku. Nawet najlepsze pilnowanie nie pomoże - czasem telefon zginie, zostanie skradziony, wypadnie z ręki na moście, rozjedzie go autobus, albo ktoś wyrwie go nam z ręki na ulicy i rączo ucieknie.  

poniedziałek, 13 grudnia 2010

Dropbox - po co mi to?

Niedawno ze zdziwieniem odkryłem, że są ludzie którzy nie znają Dropboxa. Żyją nie korzystając z niego. Dziwne;-) Postanowiłem pomóc i wskazać do czego Dropbox może się w nowoczesnym świecie przydać. Artykuł ten zahaczy dodatkowo o dwa programy - KeePass Password Safe i CamScanner  Na początek krótkie info o samym Dropboxie - to wirtualny katalog w którym możemy za darmo przechowywać do 2GB danych. Dostępny jest w Windows za pomocą małego programiku, który pilnuje aby katalog na naszym komputerze był zsynchronizowany z serwerem. Katalog lokalnie zazwyczaj znajduje się w Moich Dokumentach. I tyle wiedzy ogólnej;-) Jeśli siadamy do komputera na którym nie ma zainstalowanej aplikacji - możemy się dostać do swoich plików na serwerze po prostu przez przeglądarkę internetową. Zaś na Androidzie, iPhone i paru innych urządzeniach - za pomocą małego, specjalnego klienta. 

Okienko Dropboxa

piątek, 10 grudnia 2010

Szybkie szukanie w kontaktach

Android jest systemem "mocno niedopracowanym". Stwierdzenie celowo wziąłem w cudzysłów, gdyż nie jest do końca prawdziwe. Można bowiem rozszerzyć możliwości telefonu właściwie bez większych ograniczeń. Ostatnio kolega "odkrył" że Android nie wyszukuje kontaktów po polach innych niz imię i nazwisko, oraz numer telefonu. A w przypadku dużej książki, gdzie kontaktów odpowiednio opisanych są setki - to poważny problem. Czasem trzeba szukać po polu firma, czasem po polu notatki. I tutaj z pomocą przychodzi jak zwykle niezawodny Market. Pierwszym programem na który trzeba zwrócić uwagę jest dialer Star Contact.




środa, 8 grudnia 2010

Backup SMS po raz wtóry

Półtora roku temu popełniłem artykuł o sms i ich backupie. Jednak to kawał czasu, a tymczasem w Markecie pojawił się nowy, fajniejszy program. Nazywa się całkiem podobnie - SMS Backup+. Autor reklamuje go jako zgodnego z SMS Backup, tyle że wzbogaconego o zrzut logu połączeń i MMS wraz z załącznikami. Na dodatek program ten umie przywrócić dane w telefonie, co jest ciekawe, bo zrzut danych następuje w formie emaila z odpowiednią etykietą. Jako że namiętnie używałem SMS Backup - nowa wersja nie była mi obojętna i natychmiast po jej znalezieniu - zainstalowałem i przetestowałem.



poniedziałek, 6 grudnia 2010

Kto to jest???

Każdy kto używa telefonu do pracy i ma w nim kilkaset numerów - prędzej czy później zaczyna się w tym gubić. Nie pamięta się kim był kolejny Antoś, którego zapisaliśmy w książce telefonicznej, a z opisu nijak nie wynika. Numer też na oko nieznany. Nawet jeżeli mamy porządek w swojej książce, każdy numer opisany notatką, miejscem pracy, adresem, czasem i zdjęciem opatrzony - to i tak w momencie kiedy dzwoni nasz telefon z Androidem - widzimy tylko imię, nazwisko i numer przychodzący. Za mało!


niedziela, 5 grudnia 2010

Oszczędzanie prądu w Androidzie

Jakieś niecałe 15 lat temu komórka była duża, miała dużą klawiaturę, mały wyświetlacz i baterię która starczała na jakieś 3 dni. Wyścig zbrojeń wśród producentów dotyczył czasu pracy bez ładowania i ewentualnie dzwonków polifonicznych. Rekord padł jakieś 10 lat temu - Ericsson T39 z baterią 2100mAh potrafił pracować bez ładowania ok. trzech tygodni. Chyba żaden ówczesny telefon czegoś takiego nie potrafił. Lata mijały, malały telefony, ich klawiatury, rosły ekrany, baterie pozostawały na poziomie rzędu 1400-1600mAh. Nadszedł rok 2009 - polska premiera G1. Akumulator nieduży, klawiatura się cudem ostała, ekran byczy. Czas pracy - 12h. Nędza. Motorola Milestone - czas pracy góra doba. Też nędza. Dziesięć lat wcześniej, do wspomnianego Ericssona można było kupić różne akumulatory. Niestety te czasy odeszły - jest to co producent dał. Trzeba więc bronić się inaczej przed pazernością telefonu na energię. Programowo! Zatem do dzieła.


poniedziałek, 29 listopada 2010

Nostalgicznie;-)

Ostatnio będąc u znajomych rozmowa zeszła na tematy techniki, rozwoju technologii i przyspieszania świata. Porównywaliśmy jak korzystamy z dobrodziejstw współczesnego świata, co dla kogo się w nowoczesnych urządzeniach liczy, czego oczekujemy. Całkiem zabawnie zrobiło się jednak dopiero wtedy kiedy sięgnęliśmy pamięcią wstecz. W czasy wcale nie tak odległe jakby ktoś mógł sądzić, bo do roku 1989 najdalej. I okazało się że wiele rzeczy które nas otaczają to coś co nie istniało chwilę temu, a już dzisiaj sobie bez tego nie wyobrażamy życia. Pokusiłem się więc o małe zestawienie takich technologii i produktów które są niezbędne wręcz w codziennym życiu. Listę odnoszę do Polski (proszę więc mi nie mówić że gdzieś indziej to już było) i nie mówię o dacie wynalezienia czegoś, tylko o trafieniu pod strzechy masowo;-)