Koncepcję miałem już dawno, ale żona uparcie mówiła NIE. Chodzi o posiadanie (lub bycie posiadanym przez) kota. Mi osobiście podobają się koty jako koty, bez szczególnego napalania na konkretną rasę kocią;-) Wystarczyłby i dachowiec. Jednak NIE to NIE i musiałem powstrzymać chęć posiadania (lub bycia posiadanym przez) kota. Jednak całkiem niedawno, gdzieś pod Warszawą narodziła się kotka która przybyła do naszego domu. Dachowiec, jak najbardziej. Żona pierwsza zasygnalizowała chęć posiadania (czym mnie zaskoczyła), córka przyklasnęła, więc i ja nie stawałem okoniem. Jak zwykle zresztą na mnie spadł obowiązek nazwania zwierzątka. Kotka, czyli suczka, czyli imię żeńskie. Ale kto powiedział że musi to być koniecznie żeńskie? Zatem kotka ma na imię Vincent Vega (bardziej pretensjonalnego nie wymyślałem:-) i wszyscy wołają na nią Vega. Z czego zadowolony jestem niezmiernie - gdyż Travoltę w tej roli uwielbiam.
Kotka jednak łatwego życia nie ma. W domu od dziesięciu niemal lat króluje jamnik krótkowłosy w wersji samiec alfa do kwadratu. Koty zazwyczaj ganiał, ale kiedy przebywał z pewnymi kotkami w domu znajomych, po 2-3 dniach zaczynał etap tolerowania ich obecności. Przeczytałem zatem co w necie na temat przyzwyczajania psa i kota piszą. Niewiele z tego wynika - raczej czekać i patrzeć co będzie.